czwartek, 12 lutego 2015

Rozdział 10

(Marc)

Właśnie nadszedł ostatni dzień naszego urlopu w Chorwacji. Z samego rana wróciliśmy z Wiktorią do naszego hotelu po dwóch dniach wypoczynku na jachcie. Spakowaliśmy walizki, odświeżyliśmy się i oboje byliśmy już gotowi do opuszczenia miejsca pobytu. Cristian z Natalią czekali już na nas na holu hotelowym. Zamówiliśmy taksówkę która miała nas odstawić na lotnisko. Po pół godzinie czekania przyjechała pod hotel. Wszyscy byliśmy strasznie zdenerwowani, że musieliśmy tyle czekać. Szczególnie Cris który jest bardzo niecierpliwy, z tych całych nerwów zaczął się kłócić z kierowcą taksówki. W sumie miał rację, gdyż do odlotu samolotu zostało niecałe 40 minut i wszyscy martwiliśmy się, że nie zdążymy na nasz lot. Okazało się, że nasze zamartwianie było słuszne, bo wraz z przyjazdem na lotnisko nasz samolot opuścił pas startowy. Wszyscy byliśmy poirytowani tym zajściem i nie wiedzieliśmy co powiedzieć. Po chwili poszedłem z Crisem do obsługi lotniska i przebukowaliśmy bilety na najbliższy lot, który miał odbyć się wieczorem. Zależało nam na czasie, ponieważ nazajutrz musieliśmy pojawić się na treningu , który miał na celu przygotować nas do meczu z Atletico Madryt. Razem z moim przyjacielem byliśmy już mega podekscytowani zbliżającym się spotkaniem. Jednak jutrzejszy trening nie był jedynym powodem dla którego zależało nam na jak najszybsze dotarcie do domu. Chodziło tu o Natalię. Od rana źle się czuła, a żadne z nas nie wiedziało co może jej dolegać, przez co mój przyjaciel chodził jak na szpilkach. Pewnie to też wzbudzało w nim dodatkowe nerwy. Kiedy już wszyscy znaliśmy godzinę odlotu, postanowiliśmy iść na obiad do restauracji nie daleko lotniska. Ja z moją ukochaną zamówiliśmy kurczaka w słodko kwaśnym sobie, Cristian burrito meksykańskie, a Natalia przez złe samopoczucie nie miała ochoty na obiad więc poprosiła tylko o sok pomarańczowy. Jej decyzja jeszcze bardziej zaniepokoiła Tello. Po zjedzeniu obiadu udaliśmy się z powrotem w kierunku lotniska. Nasze Panie po drodze jeszcze wstąpiły do kilku sklepów, w celu wydania nawet ostatniej kuny, czyli Chorwackich pieniędzy. Po godzinie 17 odbyła się odprawa, a 25 minut później siedzieliśmy już na swoich miejscach w samolocie. Podróż odbyła się bez żadnych komplikacji, chociaż jeden plus z dzisiejszych przygód. Wysiadając z samolotu byłem trochę obolały, ponieważ cały lot przespała na mnie moja wybranka, ale czego dla niej nie zrobię. Z lotniska odebrał nas wszystkich Kuba, czyli przyjaciel naszych dziewczyn. Widząc to jak witały się z nim nasze wybranki oboje z Cristianem nie tryskaliśmy radością na jego widok. Ogólnie rzecz ujmując to nie przepadałem za tym chłopakiem. Nie to żebym był zazdrosny, po prostu gościa nie lubię. Kiedy byliśmy pod domem Wiktorii wniosłem wszystkie bagaże na górę i zadzwoniłem po swojego kierowce aby mnie odstawił do domu. Pożegnałem się czule z moją piękną i udałem się do swojego domu w celu wypoczynku przed jutrzejszym zapewne ciężkim treningiem.

(Cristian)

Byłem strasznie zdenerwowany widząc jak cierpi moja ukochana. Widziałem, że coś jej dolega. Cały dzień czułem się nieswojo i nie wiedziałem jak mogę jej pomóc. Kiedy już oboje byliśmy u niej w pokoju poprosiła mnie żebym został u niej na noc.
-Kochanie, oczywiście, że z Tobą zostanę, nie zostawiłbym Cie samej
Natalia wyjęła z garderoby czyste rzeczy i poszła wziąć relaksującą kąpiel, w tym czasie ja zszedłem na dół do kuchni aby przygotować jej coś lekkiego do zjedzenia, bo nawet przez cały dzień nie miała nic w żołądku. Przygotowałem jej ulubione czekoladowe płatki i udałem się znowu do jej sypialni. Po chwili z łazienki wyszła Natalia, której koloryt skóry nie był taki jak zazwyczaj. Była strasznie blada. Położyłem ją na łóżku i podałem jej kolacje. Cały czas patrzyłem na to jak jadła. Miałem wrażenie, że każdy ruch sprawia jej ból. Chyba byłem przewrażliwiony.
-Pojedziemy jutro do lekarza- powiedziałem stanowczo
-Przecież jutro masz trening
-Zadzwonię do trenera i odwołam
-Nie! Pojedziesz na ten trening i koniec kropka
-Ty jesteś dla mnie ważniejsza niż tysięczny trening rozumiesz?
-Tak, rozumiem, ale nie chce żebyś rezygnował z mojej winy
-To nie jest Twoja wina, to mój obowiązek, a teraz kładź się i spróbuj zasnąć
Tak jak powiedziałem tak się stało. Natalia ułożyła się na boku i wtuliła w miękką poduszkę, przykryłem ciało mojej dziewczyny kołdrą po czym położyłem się tuż za nią przytulając ją do siebie. Poczekałem aż zaśnie, nie trwało to długo, po około 10 minutach moja księżniczka już słodko spała. Ja skoczyłem pod gorący prysznic i po chwili dołączyłem do swojej dziewczyny na spotkanie z Morfeuszem.

czwartek, 5 lutego 2015

Rozdział 9

(Natalia)

Czułam się bardzo szczęśliwa, kiedy widziałam uśmiech Wiktorii  w dniu swoich urodzin. Postanowiliśmy z Cristianem wrócić do hotelu żeby nasza ulubiona para mogła spędzić chociaż dwa dni tylko z sobą na luksusowym jachcie. Ja również byłam zadowolona, że będziemy mieli dla siebie trochę czasu z moim ukochanym. Przez jego pracę brakuje nam chwil sam na sam. Ale mimo wszystko i tak kocham to co robi oraz uwielbiam patrzeć ile wkłada w to serca i jak go to pochłania. Kiedy wróciliśmy do hotelu zdecydowaliśmy się zjeść w pokoju, więc po telefonicznym złożeniu zamówienia, obsługa hotelowa przywiozła nam zamówione dania pod same drzwi. Kiedy już oboje byliśmy najedzeni, Cris wymyślił abyśmy wybrali się na przejażdżkę po okolicy, więc szybko się przebraliśmy i ruszyliśmy w drogę. Po 15 minutowej jeździe Cristian zatrzymał samochód, wysiadł, otworzył mi drzwi jak prawdziwy dżentelmen i przez następne 10 minut prowadził mnie za rękę po drewnianym moście znajdującym się na morzu, akurat był zachód słońca więc widok był zniewalający. Na końcu pomostu się zatrzymaliśmy a Cris przyciągnął mnie do siebie i zaczął mnie przytulać.
-Wiesz dlaczego Cię tu zabrałem?
-Żeby obejrzeć zachód słońca?
-Niee, z tym miejscem wiąże się pewna historia
-A więc słucham mój romantyku-zaśmiałam się
-Jak byłem jeszcze małym chłopcem, przyjeżdżaliśmy co parę lat z rodzicami tu na wakacje, i to właśnie na tym moście oglądając zachód słońca, postanowiłem, że zostanę piłkarzem i że zrobię wszystko aby swój cel osiągnąć, lubię tu wracać, to miejsce sprawia, że czuje się znowu jak 6 latek i strasznie mnie motywuje do rozwijania dalszej kariery. To dlatego się uparłem, żebyśmy przyjechali na wakacje właśnie tutaj. Musiałem odwiedzić to miejsce, żeby sobie przypomnieć po co zacząłem grać, rozumiesz? Teraz, po tylu latach czasami zapominam za co tak kocham piłkę, mecze i treningi stają się dla mnie rutyną. Nie chce żeby tak było, tyle serca i starań włożyłem w swoją karierę, a wiem, że ostatnim czasem nie jestem najlepszy, straciłem formę, popełniam głupie błędy...
-Nie mów tak, to nie prawda. Nadal jesteś tak dobry jak byłeś rozumiesz? Nic się nie pogorszyło, nawet tak nie myśl.
Mój chłopak już nic się nie odezwał, widziałam jak do oczu nachodziły mu łzy kiedy tłumaczył mi dlaczego mnie tu zabrał. Przytulił mnie tylko mocniej do siebie i staliśmy tak jeszcze dłuższą chwilę, po czasie zauważył że robi mi się zimno i wróciliśmy do samochodu. Praktycznie całą drogę nic nie mówił, widziałam po nim, że trochę go to załamało, że też prędzej tego nie zauważyłam, ale byłam tak zalatana ostatnimi dniami, że nawet nie przykułam mu większej uwagi, a On doskonale kryje smutek. Nie mogłam tego tak zostawić. Przecież to normalne, że jest mi źle kiedy patrze jak mój chłopak się zamartwia. Wpadłam na pewien pomysł jak mogłabym mu poprawić humor. Od razu po powrocie do hotelu kiedy Cristian brał prysznic zamówiłam dla nas szampana i mega słodki deser, wiem jak uwielbia słodycze. Kiedy mój chłopak wyszedł z łazienki owinięty w pasie tylko ręcznikiem obudził się we mnie kolejny pomysł. Udałam się do łazienki, wzięłam prysznic i ubrałam bieliznę, którą kupił mi na ostatnie urodziny. Mnie w niej uwielbiał chyba nawet bardziej niż słodycze. Po umyciu i wysuszeniu ciała wskoczyłam w seksowne wdzianko i rozpuściłam włosy, usta przejechałam czerwoną szminką, zarzuciłam szlafrok i opuściłam łazienkę. Po chwili został dostarczony szampan wraz z deserem do naszego pokoju.
-A z jakiej to okazji Kochanie?-zapytał
-A czy musi być okazja żebym mogła napić się szampana z moim chłopakiem?
-No oczywiście, że nie, chodź tu do mnie
Po otworzeniu szampana, posadził mnie sobie na kolanach i wsunął rękę pod mój szlafrok. Nie musiałam długo czekać żeby zorientował się co mam pod spodem. Zauważyłam na jego twarzy łobuzerski uśmiech który doskonale wiedziałam co znaczy. Szybkim i zdecydowanym ruchem zdjął ze mnie biały krótki szlafrok i położył na łóżku.
-Ej a deser?-zapytałam
-Może poczekać
Widziałam, że jego wcześniejsze myśli były już nieobecne a skupione tylko na mnie. Czułam jego usta na swojej szyji, a jego ciepłe dłonie wędrowały po moim ciele z ogromną czułością. Nic tak nie kręciło mnie jak jego czułe dłonie i zapach mojej ulubionej wody toaletowej na jego szyi. Tak właśnie pachniał mój osobisty Bóg seksu. 

wtorek, 3 lutego 2015

Rozdział 8

(Natalia)

Rozpoczął się kolejny dzień wakacji w Chorwacji. Ten dzień jest dniem wyjątkowym. Dlaczego? Dzisiaj są urodziny mojej ukochanej Wiktorii. W związku z tym czeka mnie dzisiaj pracowity dzień. Chcemy jej zrobić niespodziankę. Już wszystko zaplanowałam razem z jej chłopakiem. Mam tylko nadzieje, że wszystko wypali i będzie perfekcyjnie, tak jak to zaplanowaliśmy. Marc od samego rana miał się zająć Wiką, a wszyscy razem mieliśmy się spotkać dopiero o 15. Po ułożeniu całego planu działania postanowiłam obudzić Crisa.
-Wstawaj Aniołku
-Dzień dobry Piękna
Położył mnie na sobie i zaczął całować. Po chwili zmobilizowaliśmy się nawzajem do tego aby wstać. W końcu nie mieliśmy zbyt wiele czasu. Wzięliśmy razem prysznic po czym wskoczyliśmy w wygodne, sportowe ciuchy. Cristian idealnie ułożył swoje włosy a ja związałam w wysokiego kitka i zrobiłam makijaż. Żeby nie marnować czasu postanowiliśmy jeść coś na mieście kiedy będziemy załatwić wszystkie sprawy odnośnie przyjęcia urodzinowego. O godzinie 11 czekał już na nas pod hotelem samochód wypożyczony przez mojego ukochanego.

(Marc)

Od samego rana latałem jak oparzony, chciałem aby wszystko wypadło idealnie. Wiktoria jeszcze spała więc korzystając z okazji wziąłem szybki prysznic i założyłem na siebie ubrania. Po wszystkich porannych czynnościach zszedłem na dół po śniadanie do łóżka dla mojej kobiety. Wziąłem to co lubi najbardziej, czyli tosty z miodem, kakao i na deser mus owocowy. Wszedłem cicho do pokoju i postawiłem tacę z pysznościami na szafce nocnej obok słodko śpiącej Wiki. Delikatnym pocałunkiem obudziłem wybrankę mojego serca. Jej mina była cudowna. Widać było jak bardzo ją to ucieszyło.
-Jej Kochanie, dziękuje bardzo
-Nie masz za co dziękować, to tylko wstęp do dzisiejszego dnia
-Co? Ah no tak, moje urodziny
-Zapomniałaś głuptasku?
-Jak można pamiętać o takich rzeczach skoro ma się przy sobie tak cudownego faceta?
-Wszystkiego najlepszego najukochańsza
Znowu ją pocałowałem. Jej usta miały charakterystyczny smak. Mógłbym pocałować milion dziewczyn z zamkniętymi oczami i zawsze rozpoznałbym jej usta. Po zjedzeniu śniadania Wiktoria poszła się ogarnąć, a ja w tym czasie zadzwoniłem do Crisa i Natalii jak im idą przygotowania. Wszystko szło jak trzeba z czego się ucieszyłem i trochę uspokoiłem. Kiedy Wika wyszła z łazienki wybraliśmy się na spacer. Cały czas wypytywała mnie gdzie się podziewają nasi przyjaciele, musiałem kłamać. Nienawidzę tego robić, ale nie chciałem jej zepsuć niespodzianki. Kiedy trzeba milczę jak grób. Po spacerze zabrałem Wiktorię do luksusowej restauracji na pyszny obiad. Była zachwycona. Podczas obiadu rozmawialiśmy na przeróżne tematy i nawet nie wiem kiedy minęło tyle czasu. Od rozmowy oderwał mnie dźwięk wiadomości w moim telefonie. Był to sms od Natalii „Już wszystko gotowe, widzimy się o 15” . Po odczytaniu kamień spadł mi z serca. Wiedziałem, że mnie nie zawiodą-pomyślałem. Zapłaciłem za obiad i wyruszyliśmy w stronę hotelu. Będąc na miejscu poprosiłem moją dziewczynę o to aby ubrała się w coś ładnego, zgodziła się i szybko poszła do łazienki się przygotować. W między czasie ja zrobiłem to samo. Postarałem się wyglądać elegancko. Byłem oszołomiony, kiedy Wiktoria wyszła gotowa z łazienki. Wyglądała nieziemsko. Przed wyjściem z pokoju zawiązałem jej oczy chustką i wziąłem ją na ręce. Przy wyjściu z hotelu czekali już na nas Natalia z Crisem którzy wyglądali równie cudownie i elegancko. Całą drogę niosłem Wiktorię na rękach. Byłem w szoku, że nawet nie protestowała tylko dała się grzecznie nieść. Chyba była zaskoczona całą sytuacją, ale w końcu o to chodziło. Kiedy byliśmy na miejscu, postawiłem moją piękność na ziemi i zdjąłem opaskę z jej oczu. Zaniemówiła, a do oczu naszły jej łzy.
-Jeju, zrobiliście to wszystko tylko dla mnie?
-Nie, dla mnie-zaczął się śmiać Cristian
-To wszystko dla Ciebie kochanie
Każdy z nas złożył Wiktorii życzenia, a ja wręczyłem jej tort, który załatwili dla mnie nasi przyjaciele. Może i nie wyglądał za korzystnie, ale był to ulubiony tort Wiktorii, a to dlatego że był cały czekoladowy. Kilka godzin świętowania spędziliśmy na wynajętym dla mojej ukochanej jachcie. O godzinie 20 pożegnaliśmy się z Crisem i Natalią, którzy wrócili razem do hotelu. A my wyruszyliśmy na dwudniową podróż jachtem po Morzu Adriatyckim.

Rozdział 7

(Wiktoria)

Po odespanej nocy czułam się wypoczęta i pełna energii. Nastrój dopisywał mi tak bardzo, że nic nie było w stanie mi go zepsuć. Wszystko było idealne. Byłam w pięknym miejscu, obudzona przez promienie słońca wdzierającego się przez wielkie okna od naszego hotelowego balkonu, leżałam w jedwabnej śnieżnobiałej pościeli obok mężczyzny mojego życia. Lepiej być nie mogło. Jest tak jak to sobie mogłam wymarzyć. Marc jeszcze spał, więc postanowiłam go nie budzić. Wstałam z łóżka, po cichu otworzyłam okno balkonowe i podeszłam do barierek wyznaczających granicę naszego balkonu. Stałam tak przez chwilę podziwiając widok budzącego się poranka. Nagle poczułam na swoich biodrach ciepłe dłonie mojego ukochanego, szybkim i stanowczym ruchem przyciągnął mnie do siebie. Byłam tak blisko jego ciała, że na plecach czułam każdy ruch jego klatki piersiowej. Marc delikatnie zaczął całować mnie po szyi co sprawiło, że przeszła mnie fala przyjemności.
-Może zrobimy małą powtórkę z nocy?-zapytał z łobuzerską miną
-Jeszcze Ci nie wystarczy?
-Ciebie nigdy za wiele
Zaczęliśmy się całować, lecz nasz pocałunek przerwał nam Cris. 
-Ej zboczeńce, wystarczy tego, idziecie na śniadanie? Bo ja zaraz zdechnę z głodu, dziewczyna mnie głodzi, twierdzi, że jestem za gruby…-zaczął żartować Cristian
-Taa, i za głupi w dodatku-zaśmiała się Natalia stojąca w progu naszego pokoju.
-Dobra, ubierajcie się i za 15 minut widzimy się na stołówce.
Po opuszczeniu pokoju przez naszych przyjaciół, Marc skoczył pod prysznic, a ja przygotowałam dla siebie ciuchy. Bo upływie 20 minut oboje byliśmy odświeżeni i letnio ubrani, więc zamknęliśmy pokój i zeszliśmy na dół. Na śniadanie wybrałam sobie owocową sałatkę i kawę z ekspresu, a mój wybranek naleśniki z owocami i sok ze świeżo wyciśniętych pomarańczy, wszystko było pyszne. Podczas jedzenia wszyscy rozmawialiśmy o tym co będziemy dzisiaj robić. Oczywiście my i chłopacy mieliśmy inne pomysły. Ja wraz z przyjaciółką chciałyśmy zrelaksować się nad basenem przy zimnych drinkach, a Panowie oczywiście chcieli iść grać w piłkę, bo gdzieś tam już dojrzeli jakieś boisko. Byliśmy na wakacjach, a oni i tak myśleli tylko o piłce. Jednak i tak wyszło na nasze. Nie wiem jak to się stało, ale Natalia zaszantażowała czymś Cristiana i chłopak szybko zmienił zdanie co do dzisiejszych planów. Postanowiłam nie wnikać. Zawsze miała na niego spory wpływ i wiedziała jak go przekonać. Po śniadaniu każdy udał się do swojego pokoju aby się przebrać na basen, chłopcy wskoczyli w spodenki i pokazali swoje umięśnione klaty, co mi i Natalii podnosiło ciśnienie, kiedy widziałyśmy te wszystkie wpatrujące się z nich laski. Natomiast ja z Natalią włożyłyśmy swoje nowe stroje kąpielowe. Wypoczywałyśmy na leżakach rozmawiając o różnych głupotach. Nasi towarzysze za długo nie dotrzymali nam towarzystwa przy opalaniu, bo oczywiście zaczęło im się nudzić, więc popędzili razem do basenu. Kiedy już się wymęczyli zabawami w wodzie, udaliśmy się do hotelu na kolacje. W drodze Marcowi przypomniało się że przy basenie zostawił swój ręcznik i poprosił Natalię żeby się z nim po niego wróciła, co bardzo mnie zszokowało, natomiast co najdziwniejsze Cris był strasznie spokojny, ale nie byłam na żadnego z nich przez to zajście zła, obojgu im ufałam i wiedziałam że nie zrobili by nic przeciwko nam. Jednak ciekawość nie dawała mi spokoju.
-Marc, dlaczego się cofnąłeś z Natalią do basenu?
-No przecież mówiłem, że zapomniałem ręcznika
-Ale to jest powód żeby chodzić po niego razem?
-Oj kochanie, chciałem jej tylko coś przekazać
-Co?
-Nie możesz wszystkiego wiedzieć
Po wypowiedzeniu tych słów pocałował mnie czule w czoło. Nic się nie dało z niego wyciągnąć, a ja byłam tak bardzo ciekawa. Jednak zostało mi tylko się zastanawiać o co mogło chodzić. Nie chciałam już bardziej wypytywać, żeby nie stworzyć napiętej sytuacji na kolacji na którą się właśnie wybieraliśmy. 

poniedziałek, 2 lutego 2015

Rozdział 6

(Wiktoria)

W końcu nadszedł wyczekiwany przeze mnie i moich przyjaciół dzień. Dzień naszych wymarzonych wakacji. Wstałam dość wcześnie żeby mieć czas na wszystkie czynności które musiałam wykonać przed wyjazdem. Po przebudzeniu leżałam na pościelonym łóżku w swoim pokoju i wyobrażałam sobie wspólnie spędzony czas z moim wybrankiem w tak pięknym miejscu do którego mamy się udać. Tak się rozmarzyłam, że kiedy spojrzałam na zegar była godzina 10:30, więc się zerwałam i szybko pobiegłam pod prysznic. Po porannej kąpieli wskoczyłam w wygodne ciuchy i poszłam zrobić sobie jakieś śniadanie. Po zjedzonym posiłku, wyjęłam swoją walizkę i zaczęłam się pakować. Nienawidziłam tego robić. Zawsze nie wiedziałam co ze sobą zabrać, ale to chyba każda kobieta ma taki problem, nie tylko ja. Weszłam do swojej garderoby i popatrzyłam co jeszcze mogę wcisnąć do wielkiej czarnej walizy. Po analizie swojej szafy, wzięłam jeszcze ciepłą bluzę i stwierdziłam, że mam już wszystko co będzie mi w Chorwacji potrzebne. Pakowanie się zajęło mi niecałe 2 godziny, to i tak dobry czas jak na mnie, kiedyś zajmowało mi to o wiele więcej czasu. Postanowiłam wykonać telefon do Natalii aby zapytać jak idą jej przygotowania. Moja przyjaciółka oznajmiła mi, że jeszcze się za to nie zabrała, ponieważ była z rodzicami na obiedzie u babci, która kończyła dzisiaj 75 urodziny. Na myśl o babcinym obiedzie zaburczało mi w brzuchu.  Usłyszałam nagle, że ktoś wchodzi na górę po schodach. Otworzyły się drzwi od mojego pokoju i ujrzałam mojego wspaniałego piłkarza.
-Cześć mała- przyciągnął mnie i pocałował Marc
-A co tam chowasz za plecami?-zapytałam zaciekawiona
Marc wyjął zza swoich umięśnionych pleców, dwa plastikowane opakowania, w których znajdowało się jedzenie z naszej ulubionej chińskiej restauracji.
-Czytasz mi w myślach? Przed chwilą byłam głodna a tu proszę taka niespodzianka.
-Ty zawsze jesteś głodna, więc nie było ciężko Cię uszczęśliwić-żartował mój chłopak
Kiedy spożywaliśmy razem posiłek rozmawialiśmy o dzisiejszym wyjeździe. Marc oznajmił mi, że jest już spakowany, a jego walizka znajduje się u niego w samochodzie. To oznaczało, że do samego wyjazdu spędzimy razem czas u mnie w domu, co bardzo mnie uszczęśliwiło.

(Natalia)

Do wylotu samolotu zostało tylko 6 godzin, a ja wraz z rodzicami byliśmy jeszcze w drodze do naszego domu. Moja babcia obchodzi dzisiaj 75 urodziny stąd te całe zamieszanie. Nie spodziewałam się dzisiaj tego obiadu, myślałam, że pojedziemy tylko na tradycyjną kawę i ciasto, ale jak to u babci wizyta się przeciągnęła. Mogłam się tego spodziewać i zacząć pakować się już wczoraj. No ale cóż, nie warto jest obwiniać się za coś czego się nie zrobiło, więc zaczęłam myśleć od czego zacząć kiedy wrócę do domu. Oczywiście głównym priorytetem było spakowanie wszystkich najpotrzebniejszych rzeczy. Mniej więcej wiedziałam co ze sobą zabrać, więc nerwy mi odpuściły. Gorzej gdybym dopiero się zastanawiała co wziąć a czego nie. Po upływie 20 min byliśmy na miejscu. Po przekroczeniu progu mojego domu od razu udałam się do swojego pokoju i wzięłam do ręki walizkę. Spakowałam w nią wszystko co zaplanowałam i jeszcze kilka dodatkowych rzeczy. Wskazówki zegara wskazywały godzinę 16:30 więc miałam jeszcze chwilę dla siebie. Na lotnisko mieliśmy wyjechać o godzinie 18. Korzystając z chwili wolnego czasu postanowiłam wziąć prysznic aby trochę ochłonąć z tych wszystkich emocji towarzyszących mi przed wyjazdem. Po chłodnym prysznicu zorientowałam się, że nie zabrałam ze sobą do łazienki żadnych czystych ubrań, więc owinięta tylko ręcznikiem wpadłam do swojego pokoju. Moim oczom ukazał się mój chłopak siedzący na moim łóżku.
-Łoooł kochanie, skąd wiedziałaś że tu jestem- zaczął się śmiać Cristian
-Właśnie nie wiedziałam, tylko zapomniałam rzeczy do łazienki i chciałam iść szybko do garderoby, żeby coś wybrać.
Kiedy to mówiłam Cris posadził mnie sobie na kolanach i zaczął mnie całować, nie ukrywając bardzo mi się to podobało, lecz wiedziałam, że gdyby się rozkręciło to bylibyśmy oboje spóźnieni. Z bólem serca przerwałam nasz namiętny pocałunek.
-Skarbie, nie mamy czasu, muszę jeszcze zrobić kilka rzeczy
-Dobrze leć, jeszcze się sobą nacieszymy przez te dni
Oboje udaliśmy się do mojej garderoby, aby wybrać dla mnie jakieś ciuchy, szybko w nie wskoczyłam, wyszczotkowałam zęby i upięłam włosy w kitka. Byliśmy gotowi. Cristian zniósł moją walizkę na dół, a ja zabrałam nam coś do jedzenia na drogę. Pożegnaliśmy się z moimi rodzicami po czym pojechaliśmy z kierowcą Crisa na lotnisko. Tam czekali na nas Wika z Marcem. Po odprawie zajęliśmy miejsca w samolocie. Podróż zajęła nam około 3 godzin. Chwilę po starcie zasnęłam na ramieniu mojego ukochanego, obudził mnie, gdy byliśmy już na miejscu. Nasz hotel znajdował się 40 minut od lotniska, więc w czwórkę cisnęliśmy się w taksówce razem z naszymi bagażami. Choć było strasznie ciasno to dało dużo śmiechu, gdy chłopacy zaczęli nabijać się z przechodnich, który wpatrywali się w nich jak w obrazek. No cóż, nie każdy jest przyzwyczajony jak ja czy Wiktoria do widoku takich gwiazd piłki jak oni. Gdy dotarliśmy do hotelu, nasi Panowie poszli do rejestracji a my rozejrzałyśmy się po 6 gwiazdkowym hotelu. Był naprawdę piękny. Kiedy otrzymaliśmy kluczki do pokoi stwierdziliśmy, że dzisiaj już nigdzie nie wychodzimy, tylko idziemy odespać podróż, ponieważ każdy z nas był zmęczony. Nasze pokoje znajdowały się na tym samym piętrze. Nasz pokój miał numer 245, a pokój Wiki i Marca 250. Po rozpakowaniu walizek, wzięliśmy razem kąpiel po czym zasnęliśmy wtuleni w swoje ciała.

piątek, 9 stycznia 2015

Rozdział 5

(Natalia)

Tego dnia mieli wrócić moi rodzice, więc czekałam na nich cała zniecierpliwiona.
Wzięłam szybki prysznic i wskoczyłam w przygotowane prędzej ciuchy. 
Minęło już kilka dni od wyjazdu Cristiana i bardzo za nim tęskniłam, przez te dni mało się odzywał, bo pewnie nawet nie miał na to czasu. Marzę o tym żeby mieć go już na co dzień. 
Zrobiło mi się smutno i postanowiłam do niego zadzwonić, żeby chociaż usłyszeć jego głos. Niestety nie odbierał, więc zrobiło mi się jeszcze gorzej. Żeby o tym nie myśleć postanowiłam zająć się domem. Pomyślałam, że pomoże mi to oderwać się od wszystkich złych myśli, które krzątały się po mojej głowie, a poza tym uszczęśliwi to wracającą z ciężkiej podróży mamę. Po zakończeniu sprzątania dom lśnił, a ja nadal byłam przygnębiona. Może trochę przesadzam, ale czuję się samotna przez siedzenie w pustych ścianach któryś dzień z rzędu. Stwierdziłam, że chociaż na chwilę pomoże mi o tym zapomnieć popołudniowa drzemka. Położyłam się na łóżku w mojej sypialni i okryłam mięciutkim beżowym kocem, spojrzałam jeszcze na telefon czy może przypadkiem nie dostałam żadnej wiadomości. Na wyświetlaczu nic nie było, oprócz dobijającego mnie zegara, który miałam wrażenie, że stoi w miejscu. Zamknęłam oczy i po chwili zasnęłam. Obudziłam się po godzinie, a dioda na moim telefonie świeciła różnymi kolorami, co oznaczało, że mam nie odczytaną wiadomość. Musiałam twardo spać skoro nie słyszałam dźwięku sms. 
"Cześć córciu, my jednak dzisiaj nie wracamy, bo są małe problemy w firmie, wieczorem do Ciebie zadzwonię to wszystko Ci wyjaśnię. Uważaj na siebie. Kochamy Cię mocno." Taa, świetnie-powiedziałam sama do siebie. Rozumiałam, że muszą tam zostać, ale też było mi smutno, bo nie pamiętam kiedy spędziłam razem z nim czas. Ale nie mogłam im nic zarzucać, bo to dzięki ich ciężkiej pracy, mogę mieć wszystko o czym zamarzę. Poszperałam trochę w internecie i znalazłam dla nas piękny hotel w którym zarezerwowałam dla nas 2 pokoje dwuosobowe. Do naszego wyjazdu zostały 3 dni a mojego chłopaka nadal nie ma. Postanowiłam się wybrać do mojego przyjaciela i zrobić mu niespodziankę, bo ostatnio narzekał że nie mam dla niego czasu. Ogarnęłam się szybko i spacerkiem przeszłam się po osiedlu do domu Kuby. Miałam nadzieję że może jakoś On poprawi mi humor. Dochodząc do jego bramy, ujrzałam coś co nie poprawiło mi humoru w żaden sposób. Na bujawce ogrodowej siedział Kuba wraz z Paulina. Nie mogłam w to uwierzyć. Byłam tak cholernie zła. Mój najlepszy przyjaciel i ta wredna zołza? Co tu się wyprawia? Byłam w takim stanie, że byłam gotowa podejść tam i powiedzieć żeby trzymała się od niego z daleka. Bo jak zrobi coś wbrew niemu to ją chyba zabije. Zachowałam jednak zimną krew. Złapałam szybko za telefon i wybrałam numer Wiktorii żeby opowiedzieć jej o tym co zobaczyłam. Kiedy już poinformowałam moją przyjaciółkę o tym widoku była w takim samym szoku jak ja. Powiedziała że mam szybko do niej przyjść to pogadamy o tym na spokojnie. Oddaliłam się po cichu od posesji naszego przyjaciela, i szybkim tempem podążałam do domu Wiki. 
-Normalnie nie mogę w to uwierzyć. Kuba i Paulina?! Serio? 
-Ja też byłam w szoku. Przecież kiedyś jej nienawidził równie mocno jak my. A teraz? Siedzieli sobie u niego cali zadowoleni.
-Boże co z tym chłopakiem? Czy na tej siłowni mózg stracił do końca? My musimy z nim porozmawiać. I to koniecznie.
Tego dnia już nie miałyśmy ochoty tego robić. Musiałyśmy ochłonąć od tej całej sytuacji. Wracając do domu zastanawiałam się co jeszcze w tym dniu się wydarzy, Rodzice nie wracają, Cris się nie odzywa przez co strasznie się boję, i jeszcze nasz przyjaciel spotyka się z tą lafiryndą. Gorzej chyba być nie może-pomyślałam. A chyba jednak może. Będąc pod swoim domem zauważyłam palące się światło w kuchni. Byłam przerażona. Zaczęłam się zastanawiać czy to ja zostawiłam zapalone, i czy aby na pewno zamknęłam drzwi wejściowe. Nie wiedziałam co mam zrobić. Nie chciałam podejmować pochopnych decyzji, ale też nie byłam na tyle odważna żeby tam wejść. Po chwili namysłu doszłam do wniosku że nie będę stała pod własnym domem jak nie normalna, a byłam wręcz pewna, że zanim wyszłam do Kuby, dom na pewno przekluczyłam. Wzięłam kilka głębokich wdechów, i złapałam za klamkę, drzwi faktycznie były zamknięte. Ale Natalia jesteś głupia, nie zgasisz światła a potem boisz się wejść do własnego domu-pomyślałam. Od razu po przekroczeniu progu zamknęłam za sobą drzwi, żeby znowu nie robić sobie nie potrzebnego strachu. Podczas kiedy zdejmowałam buty palące się światło w kuchni zgasło. Teraz już na prawdę się bałam. Przecież nie będę teraz uciekać. Na palcach przemieszczałam się po wielkim korytarzu na parterze domu. W szybach od drzwi jednej z łazienek zuważyłam jakieś odbijające się światło. Znowu oblała mnie fala strachu. Po ciuchutku podeszłam do drzwi a one się otworzyły i ujrzałam tam Cristiana, świeczki ustawione na wannie, w niej pełno wody z białą pianą, szampana i truskawki. Wszystko wyglądało pięknie. Od razu wbiłam się w jego wargi i zaczęliśmy się całować na środku łazienki.
-Nie strasz mnie tak więcej-powiedziałam po cichu
Przez długi czas nie przestawaliśmy się całować. Wzięliśmy wspólną kąpiel, po czym Cris zaniósł mnie na rękach do mojej sypialni, gdzie spędziliśmy razem noc.



Rozdział 4

(Wiktoria)

Ciągle myślę o tym że Cristian i Natalia złapali nas na takim momencie. No ale cóż, przecież to nasi przyjaciele, nikt obcy. Najważniejsze że ja i Marc się pogodziliśmy, a za niedługo wybieramy się na wymarzone wakacje. Dzisiejszy dzień ma być ciężki dla całej naszej czwórki. Nasi Panowie wyjeżdżają  na mecz a nam jak zwykle ciężko się pogodzić z rozłąką, choć po takim czasie powinnyśmy się do tego przyzwyczaić. Ale odkąd pamiętam to strasznie szybko się przywiązujemy do rzeczy jak i do osób. Od rana nie mogłam się dodzwonić do mojego chłopaka, ciągle miał zajęty numer. Pewnie już wisi godzinami na telefonie z Crisem i przeżywają dzisiejszy mecz - pomyślałam. Postanowiłam więc poszperać w internecie i poszukać odpowiedniego hotelu dla nas wszystkich. Po godzinie poszukiwań od monitora odciągnął mnie dźwięk dzwoniącego telefonu. Spodziewałam się że oddzwania do mnie Marc  ale to dzwoniła Natalia, która zaproponowała mi zakupy. Oczywiście, że się zgodziłam. Uwielbiałyśmy to razem robić. Umówiłyśmy się na 15, więc poszłam się przygotować, a potem zjeść obiad, który przygotowała moja ukochana mama. Przed wyjściem postanowiłam jeszcze raz spróbować zadzwonić do mojego chłopaka. Tym razem udało mi się go złapać choć traciłam na to wszelkie nadzieje. 
-No cześć kochanie- usłyszałam w słuchawce telefonu
-No w końcu zdecydowałeś się odebrać
-Ej a gdzie ładne przywitanie?- zaczął się ze mną droczyć
-Dzień doby skarbie. Chciałam Ci tylko życzyć powiedzenia w meczu i powiedzieć żebyś uważał na siebie i nie podrywał mi tam żadnych lasek-zaśmiałam się
-Ojej dziękuje bardzo, obiecuję że będę grzeczny, ja już jestem w drodze na lotnisko, po drodze zabieram Cristiana ze sobą, więc nie mogę za bardzo rozmawiać.
-No dobrze to ja już nie będę Ci przeszkadzać, jedź ostrożnie. Ja lecę z Natalią na jakieś zakupy, muszę coś sobie kupić do tej Chorwacji.
-Pamiętaj, że bardzo Cię kocham Aniołku
-Ja Ciebie też kocham
-Zadzwonię do Ciebie od razu po meczu
-Będę czekać, do usłyszenia
Już po krótkim czasie razem z moją przyjaciółką  byłyśmy pochłonięte wirem zakupów. Kupiłyśmy dużo nowych rzeczy. Między innymi koszulki, szorty, stroje kąpielowe, okulary, bluzy, kosmetyki, a nawet wybrałyśmy też coś dla naszych mężczyzn. Z galerii wyszłyśmy z mnóstwem wielkich toreb.
-Po tak męczących zakupach zasłużyłyśmy na dobrą kawę- powiedziałam
-O tak, zgadzam się
Udałyśmy się do naszej ulubionej kawiarni, złożyłyśmy zamówienie które składało się z dwóch caffee latte oraz z dwóch pysznych muf finek czekoladowych.  Rozmawiałyśmy i rozkoszowałyśmy się smakiem zamówionych przez nas łakoci. W drodze do domu spotkałyśmy naszego przyjaciela  Kube, który akurat wracał z siłowni.
-Hej laseczki, a wy co? Sklepy okradłyście? - przytulił nas przystojny przyjaciel
-Haha nie byłyśmy na drobnych zakupach- odpowiedziała Natalia
-Drobnych? No tak, typowe kobiety. Faceci  zaraz wychodzą na boisko a one latają po sklepach-zaczął się z nami droczyć
O cholera, mecz. Zegarek na mojej ręce wskazywał już 18 więc zostało nam pół godziny aby zasiąść przed telewizorami. Szybko pożegnałyśmy się z Kubą, który też śpieszył się na kolejny trening. Był zakochany w swoim ciele. Może dlatego jeszcze nie znalazł prawdziwej miłości. Po chwili znalazłyśmy się już w domu. Odłożyłyśmy ciężkie torby na stole w salonie i razem usiadłyśmy przed telewizorem. Gdy włączyłyśmy transmisje z meczu po całym domu rozbrzmiał się dźwięk hymnu klubu a na telewizorze za widniały twarze naszych przyszłych mężów. Tak rozpoczął się nasz ulubiony seans.