czwartek, 12 lutego 2015

Rozdział 10

(Marc)

Właśnie nadszedł ostatni dzień naszego urlopu w Chorwacji. Z samego rana wróciliśmy z Wiktorią do naszego hotelu po dwóch dniach wypoczynku na jachcie. Spakowaliśmy walizki, odświeżyliśmy się i oboje byliśmy już gotowi do opuszczenia miejsca pobytu. Cristian z Natalią czekali już na nas na holu hotelowym. Zamówiliśmy taksówkę która miała nas odstawić na lotnisko. Po pół godzinie czekania przyjechała pod hotel. Wszyscy byliśmy strasznie zdenerwowani, że musieliśmy tyle czekać. Szczególnie Cris który jest bardzo niecierpliwy, z tych całych nerwów zaczął się kłócić z kierowcą taksówki. W sumie miał rację, gdyż do odlotu samolotu zostało niecałe 40 minut i wszyscy martwiliśmy się, że nie zdążymy na nasz lot. Okazało się, że nasze zamartwianie było słuszne, bo wraz z przyjazdem na lotnisko nasz samolot opuścił pas startowy. Wszyscy byliśmy poirytowani tym zajściem i nie wiedzieliśmy co powiedzieć. Po chwili poszedłem z Crisem do obsługi lotniska i przebukowaliśmy bilety na najbliższy lot, który miał odbyć się wieczorem. Zależało nam na czasie, ponieważ nazajutrz musieliśmy pojawić się na treningu , który miał na celu przygotować nas do meczu z Atletico Madryt. Razem z moim przyjacielem byliśmy już mega podekscytowani zbliżającym się spotkaniem. Jednak jutrzejszy trening nie był jedynym powodem dla którego zależało nam na jak najszybsze dotarcie do domu. Chodziło tu o Natalię. Od rana źle się czuła, a żadne z nas nie wiedziało co może jej dolegać, przez co mój przyjaciel chodził jak na szpilkach. Pewnie to też wzbudzało w nim dodatkowe nerwy. Kiedy już wszyscy znaliśmy godzinę odlotu, postanowiliśmy iść na obiad do restauracji nie daleko lotniska. Ja z moją ukochaną zamówiliśmy kurczaka w słodko kwaśnym sobie, Cristian burrito meksykańskie, a Natalia przez złe samopoczucie nie miała ochoty na obiad więc poprosiła tylko o sok pomarańczowy. Jej decyzja jeszcze bardziej zaniepokoiła Tello. Po zjedzeniu obiadu udaliśmy się z powrotem w kierunku lotniska. Nasze Panie po drodze jeszcze wstąpiły do kilku sklepów, w celu wydania nawet ostatniej kuny, czyli Chorwackich pieniędzy. Po godzinie 17 odbyła się odprawa, a 25 minut później siedzieliśmy już na swoich miejscach w samolocie. Podróż odbyła się bez żadnych komplikacji, chociaż jeden plus z dzisiejszych przygód. Wysiadając z samolotu byłem trochę obolały, ponieważ cały lot przespała na mnie moja wybranka, ale czego dla niej nie zrobię. Z lotniska odebrał nas wszystkich Kuba, czyli przyjaciel naszych dziewczyn. Widząc to jak witały się z nim nasze wybranki oboje z Cristianem nie tryskaliśmy radością na jego widok. Ogólnie rzecz ujmując to nie przepadałem za tym chłopakiem. Nie to żebym był zazdrosny, po prostu gościa nie lubię. Kiedy byliśmy pod domem Wiktorii wniosłem wszystkie bagaże na górę i zadzwoniłem po swojego kierowce aby mnie odstawił do domu. Pożegnałem się czule z moją piękną i udałem się do swojego domu w celu wypoczynku przed jutrzejszym zapewne ciężkim treningiem.

(Cristian)

Byłem strasznie zdenerwowany widząc jak cierpi moja ukochana. Widziałem, że coś jej dolega. Cały dzień czułem się nieswojo i nie wiedziałem jak mogę jej pomóc. Kiedy już oboje byliśmy u niej w pokoju poprosiła mnie żebym został u niej na noc.
-Kochanie, oczywiście, że z Tobą zostanę, nie zostawiłbym Cie samej
Natalia wyjęła z garderoby czyste rzeczy i poszła wziąć relaksującą kąpiel, w tym czasie ja zszedłem na dół do kuchni aby przygotować jej coś lekkiego do zjedzenia, bo nawet przez cały dzień nie miała nic w żołądku. Przygotowałem jej ulubione czekoladowe płatki i udałem się znowu do jej sypialni. Po chwili z łazienki wyszła Natalia, której koloryt skóry nie był taki jak zazwyczaj. Była strasznie blada. Położyłem ją na łóżku i podałem jej kolacje. Cały czas patrzyłem na to jak jadła. Miałem wrażenie, że każdy ruch sprawia jej ból. Chyba byłem przewrażliwiony.
-Pojedziemy jutro do lekarza- powiedziałem stanowczo
-Przecież jutro masz trening
-Zadzwonię do trenera i odwołam
-Nie! Pojedziesz na ten trening i koniec kropka
-Ty jesteś dla mnie ważniejsza niż tysięczny trening rozumiesz?
-Tak, rozumiem, ale nie chce żebyś rezygnował z mojej winy
-To nie jest Twoja wina, to mój obowiązek, a teraz kładź się i spróbuj zasnąć
Tak jak powiedziałem tak się stało. Natalia ułożyła się na boku i wtuliła w miękką poduszkę, przykryłem ciało mojej dziewczyny kołdrą po czym położyłem się tuż za nią przytulając ją do siebie. Poczekałem aż zaśnie, nie trwało to długo, po około 10 minutach moja księżniczka już słodko spała. Ja skoczyłem pod gorący prysznic i po chwili dołączyłem do swojej dziewczyny na spotkanie z Morfeuszem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz