(Marc)
Właśnie nadszedł
ostatni dzień naszego urlopu w Chorwacji. Z samego rana wróciliśmy z Wiktorią
do naszego hotelu po dwóch dniach wypoczynku na jachcie. Spakowaliśmy walizki,
odświeżyliśmy się i oboje byliśmy już gotowi do opuszczenia miejsca pobytu.
Cristian z Natalią czekali już na nas na holu hotelowym. Zamówiliśmy taksówkę
która miała nas odstawić na lotnisko. Po pół godzinie czekania przyjechała pod
hotel. Wszyscy byliśmy strasznie zdenerwowani, że musieliśmy tyle czekać.
Szczególnie Cris który jest bardzo niecierpliwy, z tych całych nerwów zaczął się
kłócić z kierowcą taksówki. W sumie miał rację, gdyż do odlotu samolotu zostało
niecałe 40 minut i wszyscy martwiliśmy się, że nie zdążymy na nasz lot. Okazało
się, że nasze zamartwianie było słuszne, bo wraz z przyjazdem na lotnisko nasz
samolot opuścił pas startowy. Wszyscy byliśmy poirytowani tym zajściem i nie
wiedzieliśmy co powiedzieć. Po chwili poszedłem z Crisem do obsługi lotniska i
przebukowaliśmy bilety na najbliższy lot, który miał odbyć się wieczorem. Zależało
nam na czasie, ponieważ nazajutrz musieliśmy pojawić się na treningu , który
miał na celu przygotować nas do meczu z Atletico Madryt. Razem z moim
przyjacielem byliśmy już mega podekscytowani zbliżającym się spotkaniem. Jednak
jutrzejszy trening nie był jedynym powodem dla którego zależało nam na jak
najszybsze dotarcie do domu. Chodziło tu o Natalię. Od rana źle się czuła, a
żadne z nas nie wiedziało co może jej dolegać, przez co mój przyjaciel chodził
jak na szpilkach. Pewnie to też wzbudzało w nim dodatkowe nerwy. Kiedy już
wszyscy znaliśmy godzinę odlotu, postanowiliśmy iść na obiad do restauracji nie
daleko lotniska. Ja z moją ukochaną zamówiliśmy kurczaka w słodko kwaśnym
sobie, Cristian burrito meksykańskie, a Natalia przez złe samopoczucie nie
miała ochoty na obiad więc poprosiła tylko o sok pomarańczowy. Jej decyzja
jeszcze bardziej zaniepokoiła Tello. Po zjedzeniu obiadu udaliśmy się z powrotem
w kierunku lotniska. Nasze Panie po drodze jeszcze wstąpiły do kilku sklepów, w
celu wydania nawet ostatniej kuny, czyli Chorwackich pieniędzy. Po godzinie 17
odbyła się odprawa, a 25 minut później siedzieliśmy już na swoich miejscach w
samolocie. Podróż odbyła się bez żadnych komplikacji, chociaż jeden plus z
dzisiejszych przygód. Wysiadając z samolotu byłem trochę obolały, ponieważ cały
lot przespała na mnie moja wybranka, ale czego dla niej nie zrobię. Z lotniska
odebrał nas wszystkich Kuba, czyli przyjaciel naszych dziewczyn. Widząc to jak
witały się z nim nasze wybranki oboje z Cristianem nie tryskaliśmy radością na
jego widok. Ogólnie rzecz ujmując to nie przepadałem za tym chłopakiem. Nie to
żebym był zazdrosny, po prostu gościa nie lubię. Kiedy byliśmy pod domem
Wiktorii wniosłem wszystkie bagaże na górę i zadzwoniłem po swojego kierowce
aby mnie odstawił do domu. Pożegnałem się czule z moją piękną i udałem się do
swojego domu w celu wypoczynku przed jutrzejszym zapewne ciężkim treningiem.
(Cristian)
Byłem strasznie
zdenerwowany widząc jak cierpi moja ukochana. Widziałem, że coś jej dolega.
Cały dzień czułem się nieswojo i nie wiedziałem jak mogę jej pomóc. Kiedy już
oboje byliśmy u niej w pokoju poprosiła mnie żebym został u niej na noc.
-Kochanie,
oczywiście, że z Tobą zostanę, nie zostawiłbym Cie samej
Natalia wyjęła z
garderoby czyste rzeczy i poszła wziąć relaksującą kąpiel, w tym czasie ja
zszedłem na dół do kuchni aby przygotować jej coś lekkiego do zjedzenia, bo
nawet przez cały dzień nie miała nic w żołądku. Przygotowałem jej ulubione
czekoladowe płatki i udałem się znowu do jej sypialni. Po chwili z łazienki
wyszła Natalia, której koloryt skóry nie był taki jak zazwyczaj. Była strasznie
blada. Położyłem ją na łóżku i podałem jej kolacje. Cały czas patrzyłem na to
jak jadła. Miałem wrażenie, że każdy ruch sprawia jej ból. Chyba byłem
przewrażliwiony.
-Pojedziemy jutro do
lekarza- powiedziałem stanowczo
-Przecież jutro masz
trening
-Zadzwonię do trenera
i odwołam
-Nie! Pojedziesz na
ten trening i koniec kropka
-Ty jesteś dla mnie
ważniejsza niż tysięczny trening rozumiesz?
-Tak, rozumiem, ale
nie chce żebyś rezygnował z mojej winy
-To nie jest Twoja
wina, to mój obowiązek, a teraz kładź się i spróbuj zasnąć
Tak jak powiedziałem
tak się stało. Natalia ułożyła się na boku i wtuliła w miękką poduszkę,
przykryłem ciało mojej dziewczyny kołdrą po czym położyłem się tuż za nią
przytulając ją do siebie. Poczekałem aż zaśnie, nie trwało to długo, po około
10 minutach moja księżniczka już słodko spała. Ja skoczyłem pod gorący prysznic
i po chwili dołączyłem do swojej dziewczyny na spotkanie z Morfeuszem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz