(Wiktoria)
Minęły już dwa
tygodnie od powrotu z Chorwacji. Od tamtej pory widziałam się z Marcem tylko
trzy razy. Jego drużyna miała ważne wyjazdy przez ostatni czas, dlatego zaczęła
doskwierać mi tęsknota za moim ukochanym. Niestety nie mogłam nic z tym zrobić,
oprócz wykonania do niego telefonu, lecz nie zawsze też mógł rozmawiać. Mimo
wszystko, starałam się w spokoju wyczekiwać powrotu mojego chłopaka. Niestety
moja niecierpliwość nie chciała ze mną współpracować. Dzwoniłam do niego jak
wariatka, pomimo świadomości, że nie odbierze, bo akurat bierze udział w
konferencji prasowej. Po 15 minutach dzwonienia dotarło do mnie, ze to na nic.
Przecież gdyby mógł to by odebrał-pomyślałam. Nie chcąc siedzieć samej w domu,
przebrałam się, wsiadłam w samochód i pojechałam odwiedzić mojego przyjaciela
Kubę. Oh, gdyby Marc tylko wiedział. Pewnie wróciłby szybciej niż się tego mogę
spodziewać-zaśmiałam się. Po 10 minutowej podróży, znajdowałam się pod domem
mojego przyjaciela. Jego dom był bardzo nowoczesny, ale to dlatego, że jego
rodzice są architektami. Zadzwoniłam do drzwi, które po kilku sekundach
otworzył mi Kuba. Wyglądał bardzo ładnie. Przywitał mnie mega uściskiem i zaprowadził do salonu, gdzie rozmawiając
piliśmy kawę, za którą nie przepadam, ale w jego domu zawsze mi smakuje.
-No to opowiadaj, co
u Ciebie słychać?-zapytał
-Wszystko w porządku,
ostatnio wróciliśmy z wakacji w Chorwacji, bardzo tam wypoczęłam, szkoda że nie
było Cię tam z nami.
-Nie wiem jak Marc i
Cristian by to znosili
-Przestań, nie mają
Ci nic do zarzucenia. Po prostu nie mieliście okazji się bliżej poznać i jak
to chłopacy są o nas zazdrośni, też byś był o swoją dziewczynę, gdyby miała
dwóch przyjaciół rodzaju męskiego
-Pewnie tak-mówił
Kuba zapatrzony w jeden punkt
-A tak apropo, to jak
Twoje sprawy sercowe? Znalazła się jakaś szczęściara?
-Niee, wiesz, że na
razie nikogo nie chce- odpowiedział gniewnie
-A Paulina? Natalia
zauważyła was jednego razu u Ciebie w ogrodzie
-Tak tylko
rozmawialiśmy, nie można tylko pogadać?
-Można, nie musisz
się tak denerwować
-Przepraszam, ale za
każdym razem kiedy rozmawiamy to Ty czy Natalia wypytujecie czy kogoś sobie
znalazłem
-Chcemy tylko żebyś
był szczęśliwy-zaczęłam się tłumaczyć
-Jestem szczęśliwy
Wiedziałam, że dalej
nie mogę drążyć tego tematu, bo zaczęli byśmy się kłócić, a tego nie chciałam.
Jednak nie mogę zrozumieć co go tak rozzłościło. Ja tylko zapytałam. No ale cóż,
babska ciekawość nie zna granic. Pozostały czas upłynął nam na rozmowie o
wakacjach. Ponieważ moje urodziny wypadły w czasie urlopu, Kuba podczas wizyty
w jego domu wręczył mi prezent urodzinowy. Był to piękny złoty łańcuszek ze
znakiem nieskończoności. Mogłam się tego spodziewać przyjeżdżając tutaj, co
roku kupujemy sobie prezenty. Lecz całkiem wyleciały mi te urodziny z głowy.
Pewnie dlatego, że ciągle myślałam o moim ciężko pracującym piłkarzu. Kuba
zaproponował mi czy pojadę z nim do centrum handlowego, ponieważ chciał kupić
sobie nowe ciuchy na siłownię. Zgodziłam się i po pół godzinie byliśmy
pochłonięci poszukiwaniem odpowiedniego stroju. Po zakończeniu dwu godzinnych
poszukiwań wywnioskowałam, że chyba już wiem dlaczego Marc nie chce chodzić ze
mną na zakupy. Jeżeli jestem tak wybredna w ubraniach jak Kuba (a pewnie
jestem) to można by było ze mną zwariować. Na szczęście na takie wyprawy mam
swojego wiernego, niezawodnego kompana, a mianowicie Natalię. Myśląc o mojej
przyjaciółce, postanowiłam do niej zadzwonić i zapytać co słychać. Wyszperałam w
swojej ulubionej torebce komórkę i wybrałam numer przyjaciółki. Po kilku
sygnałach usłyszałam jej sekretarkę. Zaniepokoiło mnie to, ponieważ zawsze ode
mnie odbiera, no chyba, że jest z Crisem ale On również jest na wyjeździe wraz
z drużyną. Dlaczego nikt dzisiaj nie odbiera ode mnie telefonu? Czyżby nie
chciała ze mną rozmawiać? To nie w jej stylu. Po kilku próbach w głośniku
mojego telefonu usłyszałam zachrypnięty od płaczu głos mojej przyjaciółki,
która prosiła mnie abym do niej jak najszybciej przyjechała.