(Natalia)
Już od dobrych 25
minut jedziemy ciemnym wieczorem po mokrej autostradzie. Nie mam pojęcia co się
stało, ani gdzie i w jakim celu jedziemy, ponieważ Cristian nie chce nic mówić.
Jestem strasznie zdenerwowana. Co się mogło wydarzyć? W mojej głowie zaczynają
powstawać przeróżne scenariusze.
-Cris, czy możesz mi
do cholery powiedzieć co jest powodem naszego nagłego wyjazdu?
-Spokojnie, nic się
nie martw. Zapewniam Cię, że dowiesz się wszystkiego na miejscu
Dłoń mojego
ukochanego spoczywa na moim udzie delikatnie mnie głaszcząc. Nawet jego
subtelny dotyk nie jest w stanie uspokoić moich nerwów. W samochodzie panuje
cisza, więc staram się skupić na falach przesyłanych z popularnej stacji
radiowej. Mówią o wiadomościach z minionego dnia. Lubię wiedzieć co się dzieję
na świecie, lecz akurat w tym momencie nie miałam ochoty na słuchanie
niestosownych żartów prowadzącego radio. Po krótkiej chwili nacisnęłam jeden z
przycisków na kokpicie i w aucie Crisa rozbrzmiała się spokojna muzyka. To ona
po chwili mnie odprężyła. Oparłam głowę o zagłówek i zamknęłam oczy.
Nasłuchiwałam odtwarzanej muzyki oraz kropel deszczu uderzających o szybę
samochodu. Po chwili zasypiam.
(Cristian)
Cieszę się, że
Natalia zasnęła. Bynajmniej nie będzie mnie więcej męczyła pytaniami o naszą
nagłą podróż. Zasnęła dosyć szybko, więc musiała być zmęczona dzisiejszymi
zakupami. Niech śpi, w jej stanie powinna dużo odpoczywać. W końcu nosi pod
sercem mojego małego piłkarza, no albo piłkarkę. Mimo wszystko mam nadzieję, że
to synek. Za trochę powinniśmy być już na miejscu. Zauważam jak Natalia zaczyna
się trząść z zimna, więc podkręcam w samochodzie temperaturę i otulam ją swoją
bluzą. Jeszcze by tego brakowało żeby mi zachorowała, muszę dobrze o nią dbać.
Po 10 minutach jesteśmy już na miejscu. Budzę moją przyszłą żonę która słodko
przeciera swoje duże oczy, odpinam jej pas i wychodzę z samochodu aby otworzyć
jej drzwi. Biorę ją za rękę i prowadzę do celu.
-Cris, nic nie widzę,
jest już bardzo ciemno
-O to chodzi mała
-Czy Ty chcesz mnie
zgwałcić?-śmieje się
-Taa, to szczyt moich
marzeń mądralo
Kiedy otwieram bramę,
miejsce oświetla się masą lampek. Natalia zamiera.
-Co to jest?
-Dom
-Co on ma znaczyć?
-No jak to głuptasie
co? Kupiłem go dla nas i dla naszego dziecka
-To jest jak sen
-Podoba Ci się?
-Nigdy nie widziałam
piękniejszego
W
jej oczach zbierają się łzy, przytulam ją mocno do siebie po czym unoszę jej
brodę i delikatnie całuje. Godzinę zajmuje nam obejrzenie całego domu. Oboje
jesteśmy nim zachwyceni. Zaczynamy planować, kiedy się do niego wprowadzić.
Jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem sprawić swojej ukochanej tyle radości. Po
obejrzeniu całej posiadłości, zamykam dużą bramę i udajemy się do samochodu. W
drodze powrotnej deszcz pada jeszcze intensywniej niż wcześniej, więc
postanawiam zjechać do jakiejś restauracji aby przeczekać nie korzystną pogodę.
W restauracji zamawiamy kawę i ciepłe ciasto z lodami. Cały czas rozmawiamy o
nowym domu, Natalia jest nim strasznie podekscytowana. Po 20 minutowej przerwie postanawiamy dalej
wyruszyć w drogę.
Tej
nocy nie spałem zbyt dobrze. Budzę się cały obolały, a moje oczy nie potrafią
przyzwyczaić się do porannego światła. Kiedy je powoli pocieram, słyszę hałas.
Co u licha? Unoszę szybko powieki, a moim oczom ukazuję się mała, pusta sala
szpitalna. Nie mam pojęcia co się dzieje i dlaczego tutaj jestem. Wpadam w
panikę i zaczynam krzyczeć. Do mojej Sali wbiegają dwie przerażone
pielęgniarki, które po chwili zaczynają mi tłumaczyć co się stało, a jedna z nich
podaję mi zastrzyk, po którym robię się strasznie senny. Powieki mi opadają, a
do uszy dociera szum, nie jestem w stanie nad tym zapanować. Nagle słyszę głos
dobiegający z korytarza i okropny krzyk. Krzyk głosem mojej przyszłej żony.