piątek, 9 stycznia 2015

Rozdział 4

(Wiktoria)

Ciągle myślę o tym że Cristian i Natalia złapali nas na takim momencie. No ale cóż, przecież to nasi przyjaciele, nikt obcy. Najważniejsze że ja i Marc się pogodziliśmy, a za niedługo wybieramy się na wymarzone wakacje. Dzisiejszy dzień ma być ciężki dla całej naszej czwórki. Nasi Panowie wyjeżdżają  na mecz a nam jak zwykle ciężko się pogodzić z rozłąką, choć po takim czasie powinnyśmy się do tego przyzwyczaić. Ale odkąd pamiętam to strasznie szybko się przywiązujemy do rzeczy jak i do osób. Od rana nie mogłam się dodzwonić do mojego chłopaka, ciągle miał zajęty numer. Pewnie już wisi godzinami na telefonie z Crisem i przeżywają dzisiejszy mecz - pomyślałam. Postanowiłam więc poszperać w internecie i poszukać odpowiedniego hotelu dla nas wszystkich. Po godzinie poszukiwań od monitora odciągnął mnie dźwięk dzwoniącego telefonu. Spodziewałam się że oddzwania do mnie Marc  ale to dzwoniła Natalia, która zaproponowała mi zakupy. Oczywiście, że się zgodziłam. Uwielbiałyśmy to razem robić. Umówiłyśmy się na 15, więc poszłam się przygotować, a potem zjeść obiad, który przygotowała moja ukochana mama. Przed wyjściem postanowiłam jeszcze raz spróbować zadzwonić do mojego chłopaka. Tym razem udało mi się go złapać choć traciłam na to wszelkie nadzieje. 
-No cześć kochanie- usłyszałam w słuchawce telefonu
-No w końcu zdecydowałeś się odebrać
-Ej a gdzie ładne przywitanie?- zaczął się ze mną droczyć
-Dzień doby skarbie. Chciałam Ci tylko życzyć powiedzenia w meczu i powiedzieć żebyś uważał na siebie i nie podrywał mi tam żadnych lasek-zaśmiałam się
-Ojej dziękuje bardzo, obiecuję że będę grzeczny, ja już jestem w drodze na lotnisko, po drodze zabieram Cristiana ze sobą, więc nie mogę za bardzo rozmawiać.
-No dobrze to ja już nie będę Ci przeszkadzać, jedź ostrożnie. Ja lecę z Natalią na jakieś zakupy, muszę coś sobie kupić do tej Chorwacji.
-Pamiętaj, że bardzo Cię kocham Aniołku
-Ja Ciebie też kocham
-Zadzwonię do Ciebie od razu po meczu
-Będę czekać, do usłyszenia
Już po krótkim czasie razem z moją przyjaciółką  byłyśmy pochłonięte wirem zakupów. Kupiłyśmy dużo nowych rzeczy. Między innymi koszulki, szorty, stroje kąpielowe, okulary, bluzy, kosmetyki, a nawet wybrałyśmy też coś dla naszych mężczyzn. Z galerii wyszłyśmy z mnóstwem wielkich toreb.
-Po tak męczących zakupach zasłużyłyśmy na dobrą kawę- powiedziałam
-O tak, zgadzam się
Udałyśmy się do naszej ulubionej kawiarni, złożyłyśmy zamówienie które składało się z dwóch caffee latte oraz z dwóch pysznych muf finek czekoladowych.  Rozmawiałyśmy i rozkoszowałyśmy się smakiem zamówionych przez nas łakoci. W drodze do domu spotkałyśmy naszego przyjaciela  Kube, który akurat wracał z siłowni.
-Hej laseczki, a wy co? Sklepy okradłyście? - przytulił nas przystojny przyjaciel
-Haha nie byłyśmy na drobnych zakupach- odpowiedziała Natalia
-Drobnych? No tak, typowe kobiety. Faceci  zaraz wychodzą na boisko a one latają po sklepach-zaczął się z nami droczyć
O cholera, mecz. Zegarek na mojej ręce wskazywał już 18 więc zostało nam pół godziny aby zasiąść przed telewizorami. Szybko pożegnałyśmy się z Kubą, który też śpieszył się na kolejny trening. Był zakochany w swoim ciele. Może dlatego jeszcze nie znalazł prawdziwej miłości. Po chwili znalazłyśmy się już w domu. Odłożyłyśmy ciężkie torby na stole w salonie i razem usiadłyśmy przed telewizorem. Gdy włączyłyśmy transmisje z meczu po całym domu rozbrzmiał się dźwięk hymnu klubu a na telewizorze za widniały twarze naszych przyszłych mężów. Tak rozpoczął się nasz ulubiony seans. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz