(Natalia)
Tego dnia mieli wrócić moi rodzice, więc czekałam na nich cała zniecierpliwiona.
Wzięłam szybki prysznic i wskoczyłam w przygotowane prędzej ciuchy.
Minęło już kilka dni od wyjazdu Cristiana i bardzo za nim tęskniłam, przez te dni mało się odzywał, bo pewnie nawet nie miał na to czasu. Marzę o tym żeby mieć go już na co dzień.
Zrobiło mi się smutno i postanowiłam do niego zadzwonić, żeby chociaż usłyszeć jego głos. Niestety nie odbierał, więc zrobiło mi się jeszcze gorzej. Żeby o tym nie myśleć postanowiłam zająć się domem. Pomyślałam, że pomoże mi to oderwać się od wszystkich złych myśli, które krzątały się po mojej głowie, a poza tym uszczęśliwi to wracającą z ciężkiej podróży mamę. Po zakończeniu sprzątania dom lśnił, a ja nadal byłam przygnębiona. Może trochę przesadzam, ale czuję się samotna przez siedzenie w pustych ścianach któryś dzień z rzędu. Stwierdziłam, że chociaż na chwilę pomoże mi o tym zapomnieć popołudniowa drzemka. Położyłam się na łóżku w mojej sypialni i okryłam mięciutkim beżowym kocem, spojrzałam jeszcze na telefon czy może przypadkiem nie dostałam żadnej wiadomości. Na wyświetlaczu nic nie było, oprócz dobijającego mnie zegara, który miałam wrażenie, że stoi w miejscu. Zamknęłam oczy i po chwili zasnęłam. Obudziłam się po godzinie, a dioda na moim telefonie świeciła różnymi kolorami, co oznaczało, że mam nie odczytaną wiadomość. Musiałam twardo spać skoro nie słyszałam dźwięku sms.
"Cześć córciu, my jednak dzisiaj nie wracamy, bo są małe problemy w firmie, wieczorem do Ciebie zadzwonię to wszystko Ci wyjaśnię. Uważaj na siebie. Kochamy Cię mocno." Taa, świetnie-powiedziałam sama do siebie. Rozumiałam, że muszą tam zostać, ale też było mi smutno, bo nie pamiętam kiedy spędziłam razem z nim czas. Ale nie mogłam im nic zarzucać, bo to dzięki ich ciężkiej pracy, mogę mieć wszystko o czym zamarzę. Poszperałam trochę w internecie i znalazłam dla nas piękny hotel w którym zarezerwowałam dla nas 2 pokoje dwuosobowe. Do naszego wyjazdu zostały 3 dni a mojego chłopaka nadal nie ma. Postanowiłam się wybrać do mojego przyjaciela i zrobić mu niespodziankę, bo ostatnio narzekał że nie mam dla niego czasu. Ogarnęłam się szybko i spacerkiem przeszłam się po osiedlu do domu Kuby. Miałam nadzieję że może jakoś On poprawi mi humor. Dochodząc do jego bramy, ujrzałam coś co nie poprawiło mi humoru w żaden sposób. Na bujawce ogrodowej siedział Kuba wraz z Paulina. Nie mogłam w to uwierzyć. Byłam tak cholernie zła. Mój najlepszy przyjaciel i ta wredna zołza? Co tu się wyprawia? Byłam w takim stanie, że byłam gotowa podejść tam i powiedzieć żeby trzymała się od niego z daleka. Bo jak zrobi coś wbrew niemu to ją chyba zabije. Zachowałam jednak zimną krew. Złapałam szybko za telefon i wybrałam numer Wiktorii żeby opowiedzieć jej o tym co zobaczyłam. Kiedy już poinformowałam moją przyjaciółkę o tym widoku była w takim samym szoku jak ja. Powiedziała że mam szybko do niej przyjść to pogadamy o tym na spokojnie. Oddaliłam się po cichu od posesji naszego przyjaciela, i szybkim tempem podążałam do domu Wiki.
-Normalnie nie mogę w to uwierzyć. Kuba i Paulina?! Serio?
-Ja też byłam w szoku. Przecież kiedyś jej nienawidził równie mocno jak my. A teraz? Siedzieli sobie u niego cali zadowoleni.
-Boże co z tym chłopakiem? Czy na tej siłowni mózg stracił do końca? My musimy z nim porozmawiać. I to koniecznie.
Tego dnia już nie miałyśmy ochoty tego robić. Musiałyśmy ochłonąć od tej całej sytuacji. Wracając do domu zastanawiałam się co jeszcze w tym dniu się wydarzy, Rodzice nie wracają, Cris się nie odzywa przez co strasznie się boję, i jeszcze nasz przyjaciel spotyka się z tą lafiryndą. Gorzej chyba być nie może-pomyślałam. A chyba jednak może. Będąc pod swoim domem zauważyłam palące się światło w kuchni. Byłam przerażona. Zaczęłam się zastanawiać czy to ja zostawiłam zapalone, i czy aby na pewno zamknęłam drzwi wejściowe. Nie wiedziałam co mam zrobić. Nie chciałam podejmować pochopnych decyzji, ale też nie byłam na tyle odważna żeby tam wejść. Po chwili namysłu doszłam do wniosku że nie będę stała pod własnym domem jak nie normalna, a byłam wręcz pewna, że zanim wyszłam do Kuby, dom na pewno przekluczyłam. Wzięłam kilka głębokich wdechów, i złapałam za klamkę, drzwi faktycznie były zamknięte. Ale Natalia jesteś głupia, nie zgasisz światła a potem boisz się wejść do własnego domu-pomyślałam. Od razu po przekroczeniu progu zamknęłam za sobą drzwi, żeby znowu nie robić sobie nie potrzebnego strachu. Podczas kiedy zdejmowałam buty palące się światło w kuchni zgasło. Teraz już na prawdę się bałam. Przecież nie będę teraz uciekać. Na palcach przemieszczałam się po wielkim korytarzu na parterze domu. W szybach od drzwi jednej z łazienek zuważyłam jakieś odbijające się światło. Znowu oblała mnie fala strachu. Po ciuchutku podeszłam do drzwi a one się otworzyły i ujrzałam tam Cristiana, świeczki ustawione na wannie, w niej pełno wody z białą pianą, szampana i truskawki. Wszystko wyglądało pięknie. Od razu wbiłam się w jego wargi i zaczęliśmy się całować na środku łazienki.
-Nie strasz mnie tak więcej-powiedziałam po cichu
Przez długi czas nie przestawaliśmy się całować. Wzięliśmy wspólną kąpiel, po czym Cris zaniósł mnie na rękach do mojej sypialni, gdzie spędziliśmy razem noc.
-Nie strasz mnie tak więcej-powiedziałam po cichu
Przez długi czas nie przestawaliśmy się całować. Wzięliśmy wspólną kąpiel, po czym Cris zaniósł mnie na rękach do mojej sypialni, gdzie spędziliśmy razem noc.





