piątek, 9 stycznia 2015

Rozdział 5

(Natalia)

Tego dnia mieli wrócić moi rodzice, więc czekałam na nich cała zniecierpliwiona.
Wzięłam szybki prysznic i wskoczyłam w przygotowane prędzej ciuchy
Minęło już kilka dni od wyjazdu Cristiana i bardzo za nim tęskniłam, przez te dni mało się odzywał, bo pewnie nawet nie miał na to czasu. Marzę o tym żeby mieć go już na co dzień. 
Zrobiło mi się smutno i postanowiłam do niego zadzwonić, żeby chociaż usłyszeć jego głos. Niestety nie odbierał, więc zrobiło mi się jeszcze gorzej. Żeby o tym nie myśleć postanowiłam zająć się domem. Pomyślałam, że pomoże mi to oderwać się od wszystkich złych myśli, które krzątały się po mojej głowie, a poza tym uszczęśliwi to wracającą z ciężkiej podróży mamę. Po zakończeniu sprzątania dom lśnił, a ja nadal byłam przygnębiona. Może trochę przesadzam, ale czuję się samotna przez siedzenie w pustych ścianach któryś dzień z rzędu. Stwierdziłam, że chociaż na chwilę pomoże mi o tym zapomnieć popołudniowa drzemka. Położyłam się na łóżku w mojej sypialni i okryłam mięciutkim beżowym kocem, spojrzałam jeszcze na telefon czy może przypadkiem nie dostałam żadnej wiadomości. Na wyświetlaczu nic nie było, oprócz dobijającego mnie zegara, który miałam wrażenie, że stoi w miejscu. Zamknęłam oczy i po chwili zasnęłam. Obudziłam się po godzinie, a dioda na moim telefonie świeciła różnymi kolorami, co oznaczało, że mam nie odczytaną wiadomość. Musiałam twardo spać skoro nie słyszałam dźwięku sms. 
"Cześć córciu, my jednak dzisiaj nie wracamy, bo są małe problemy w firmie, wieczorem do Ciebie zadzwonię to wszystko Ci wyjaśnię. Uważaj na siebie. Kochamy Cię mocno." Taa, świetnie-powiedziałam sama do siebie. Rozumiałam, że muszą tam zostać, ale też było mi smutno, bo nie pamiętam kiedy spędziłam razem z nim czas. Ale nie mogłam im nic zarzucać, bo to dzięki ich ciężkiej pracy, mogę mieć wszystko o czym zamarzę. Poszperałam trochę w internecie i znalazłam dla nas piękny hotel w którym zarezerwowałam dla nas 2 pokoje dwuosobowe. Do naszego wyjazdu zostały 3 dni a mojego chłopaka nadal nie ma. Postanowiłam się wybrać do mojego przyjaciela i zrobić mu niespodziankę, bo ostatnio narzekał że nie mam dla niego czasu. Ogarnęłam się szybko i spacerkiem przeszłam się po osiedlu do domu Kuby. Miałam nadzieję że może jakoś On poprawi mi humor. Dochodząc do jego bramy, ujrzałam coś co nie poprawiło mi humoru w żaden sposób. Na bujawce ogrodowej siedział Kuba wraz z Paulina. Nie mogłam w to uwierzyć. Byłam tak cholernie zła. Mój najlepszy przyjaciel i ta wredna zołza? Co tu się wyprawia? Byłam w takim stanie, że byłam gotowa podejść tam i powiedzieć żeby trzymała się od niego z daleka. Bo jak zrobi coś wbrew niemu to ją chyba zabije. Zachowałam jednak zimną krew. Złapałam szybko za telefon i wybrałam numer Wiktorii żeby opowiedzieć jej o tym co zobaczyłam. Kiedy już poinformowałam moją przyjaciółkę o tym widoku była w takim samym szoku jak ja. Powiedziała że mam szybko do niej przyjść to pogadamy o tym na spokojnie. Oddaliłam się po cichu od posesji naszego przyjaciela, i szybkim tempem podążałam do domu Wiki. 
-Normalnie nie mogę w to uwierzyć. Kuba i Paulina?! Serio? 
-Ja też byłam w szoku. Przecież kiedyś jej nienawidził równie mocno jak my. A teraz? Siedzieli sobie u niego cali zadowoleni.
-Boże co z tym chłopakiem? Czy na tej siłowni mózg stracił do końca? My musimy z nim porozmawiać. I to koniecznie.
Tego dnia już nie miałyśmy ochoty tego robić. Musiałyśmy ochłonąć od tej całej sytuacji. Wracając do domu zastanawiałam się co jeszcze w tym dniu się wydarzy, Rodzice nie wracają, Cris się nie odzywa przez co strasznie się boję, i jeszcze nasz przyjaciel spotyka się z tą lafiryndą. Gorzej chyba być nie może-pomyślałam. A chyba jednak może. Będąc pod swoim domem zauważyłam palące się światło w kuchni. Byłam przerażona. Zaczęłam się zastanawiać czy to ja zostawiłam zapalone, i czy aby na pewno zamknęłam drzwi wejściowe. Nie wiedziałam co mam zrobić. Nie chciałam podejmować pochopnych decyzji, ale też nie byłam na tyle odważna żeby tam wejść. Po chwili namysłu doszłam do wniosku że nie będę stała pod własnym domem jak nie normalna, a byłam wręcz pewna, że zanim wyszłam do Kuby, dom na pewno przekluczyłam. Wzięłam kilka głębokich wdechów, i złapałam za klamkę, drzwi faktycznie były zamknięte. Ale Natalia jesteś głupia, nie zgasisz światła a potem boisz się wejść do własnego domu-pomyślałam. Od razu po przekroczeniu progu zamknęłam za sobą drzwi, żeby znowu nie robić sobie nie potrzebnego strachu. Podczas kiedy zdejmowałam buty palące się światło w kuchni zgasło. Teraz już na prawdę się bałam. Przecież nie będę teraz uciekać. Na palcach przemieszczałam się po wielkim korytarzu na parterze domu. W szybach od drzwi jednej z łazienek zuważyłam jakieś odbijające się światło. Znowu oblała mnie fala strachu. Po ciuchutku podeszłam do drzwi a one się otworzyły i ujrzałam tam Cristiana, świeczki ustawione na wannie, w niej pełno wody z białą pianą, szampana i truskawki. Wszystko wyglądało pięknie. Od razu wbiłam się w jego wargi i zaczęliśmy się całować na środku łazienki.
-Nie strasz mnie tak więcej-powiedziałam po cichu
Przez długi czas nie przestawaliśmy się całować. Wzięliśmy wspólną kąpiel, po czym Cris zaniósł mnie na rękach do mojej sypialni, gdzie spędziliśmy razem noc.



Rozdział 4

(Wiktoria)

Ciągle myślę o tym że Cristian i Natalia złapali nas na takim momencie. No ale cóż, przecież to nasi przyjaciele, nikt obcy. Najważniejsze że ja i Marc się pogodziliśmy, a za niedługo wybieramy się na wymarzone wakacje. Dzisiejszy dzień ma być ciężki dla całej naszej czwórki. Nasi Panowie wyjeżdżają  na mecz a nam jak zwykle ciężko się pogodzić z rozłąką, choć po takim czasie powinnyśmy się do tego przyzwyczaić. Ale odkąd pamiętam to strasznie szybko się przywiązujemy do rzeczy jak i do osób. Od rana nie mogłam się dodzwonić do mojego chłopaka, ciągle miał zajęty numer. Pewnie już wisi godzinami na telefonie z Crisem i przeżywają dzisiejszy mecz - pomyślałam. Postanowiłam więc poszperać w internecie i poszukać odpowiedniego hotelu dla nas wszystkich. Po godzinie poszukiwań od monitora odciągnął mnie dźwięk dzwoniącego telefonu. Spodziewałam się że oddzwania do mnie Marc  ale to dzwoniła Natalia, która zaproponowała mi zakupy. Oczywiście, że się zgodziłam. Uwielbiałyśmy to razem robić. Umówiłyśmy się na 15, więc poszłam się przygotować, a potem zjeść obiad, który przygotowała moja ukochana mama. Przed wyjściem postanowiłam jeszcze raz spróbować zadzwonić do mojego chłopaka. Tym razem udało mi się go złapać choć traciłam na to wszelkie nadzieje. 
-No cześć kochanie- usłyszałam w słuchawce telefonu
-No w końcu zdecydowałeś się odebrać
-Ej a gdzie ładne przywitanie?- zaczął się ze mną droczyć
-Dzień doby skarbie. Chciałam Ci tylko życzyć powiedzenia w meczu i powiedzieć żebyś uważał na siebie i nie podrywał mi tam żadnych lasek-zaśmiałam się
-Ojej dziękuje bardzo, obiecuję że będę grzeczny, ja już jestem w drodze na lotnisko, po drodze zabieram Cristiana ze sobą, więc nie mogę za bardzo rozmawiać.
-No dobrze to ja już nie będę Ci przeszkadzać, jedź ostrożnie. Ja lecę z Natalią na jakieś zakupy, muszę coś sobie kupić do tej Chorwacji.
-Pamiętaj, że bardzo Cię kocham Aniołku
-Ja Ciebie też kocham
-Zadzwonię do Ciebie od razu po meczu
-Będę czekać, do usłyszenia
Już po krótkim czasie razem z moją przyjaciółką  byłyśmy pochłonięte wirem zakupów. Kupiłyśmy dużo nowych rzeczy. Między innymi koszulki, szorty, stroje kąpielowe, okulary, bluzy, kosmetyki, a nawet wybrałyśmy też coś dla naszych mężczyzn. Z galerii wyszłyśmy z mnóstwem wielkich toreb.
-Po tak męczących zakupach zasłużyłyśmy na dobrą kawę- powiedziałam
-O tak, zgadzam się
Udałyśmy się do naszej ulubionej kawiarni, złożyłyśmy zamówienie które składało się z dwóch caffee latte oraz z dwóch pysznych muf finek czekoladowych.  Rozmawiałyśmy i rozkoszowałyśmy się smakiem zamówionych przez nas łakoci. W drodze do domu spotkałyśmy naszego przyjaciela  Kube, który akurat wracał z siłowni.
-Hej laseczki, a wy co? Sklepy okradłyście? - przytulił nas przystojny przyjaciel
-Haha nie byłyśmy na drobnych zakupach- odpowiedziała Natalia
-Drobnych? No tak, typowe kobiety. Faceci  zaraz wychodzą na boisko a one latają po sklepach-zaczął się z nami droczyć
O cholera, mecz. Zegarek na mojej ręce wskazywał już 18 więc zostało nam pół godziny aby zasiąść przed telewizorami. Szybko pożegnałyśmy się z Kubą, który też śpieszył się na kolejny trening. Był zakochany w swoim ciele. Może dlatego jeszcze nie znalazł prawdziwej miłości. Po chwili znalazłyśmy się już w domu. Odłożyłyśmy ciężkie torby na stole w salonie i razem usiadłyśmy przed telewizorem. Gdy włączyłyśmy transmisje z meczu po całym domu rozbrzmiał się dźwięk hymnu klubu a na telewizorze za widniały twarze naszych przyszłych mężów. Tak rozpoczął się nasz ulubiony seans. 

czwartek, 8 stycznia 2015

Rozdział 3

(Cristian)

Kiedy się obudziłem na budziku widniała 7:20, a moja królewna jeszcze spała. Postanowiłem jej nie budzić, tylko skoczyłem szybko do jednej z  łazienki wziąć prysznic. Po kąpieli umyłem zęby i ubrałem ciuchy, które mam zostawione na wszelki wypadek u Natalii. Po cichu zszedłem na dół i zrobiłem sobie odżywczy sok. Skoczyłem jeszcze na górę po torbę na trening i pocałowałem moją kobietę w czoło po czym wsiadłem w samochód i popędziłem na trening mojej drużyny. Po przyjeździe na stadion przywitałem się z chłopakami z drużyny i zaczęliśmy rozmawiać o zbliżającym się meczu. Trening był strasznie wyczerpujący, opadałem z sił. Gdy już schodziliśmy do szatni zacząłem rozmawiać z Marcem o sytuacji z Wiktorią, nie wiele mówił, co mnie bardzo dziwiło, widać że był nie w humorze. Ale wcale mu się nie dziwię. Dowiedziałem się jedynie, że o 13 mają się spotkać u niej w domu, więc pomyślałem, że będzie to dobry moment aby porozmawiać z nimi o naszym wspólnym wyjeździe. O poranku, gdy brałem prysznic rozmyślałem gdzie powinniśmy się wybrać i pomyślałem o Chorwacji. Muszę tylko zapytać co na to moja dziewczyna i przyjaciele. Po wyjściu z szatni odbyła się rozmowa z trenerem. Mówił głównie o taktyce i wyjściowej jedenastce, w której znajdowałem się ja i oczywiście Marc. Obojgu nam poprawiło to humor. Po zakończeniu była już godzina  12 a ja udałem się prosto do domu Natalii, nie chciałem żeby siedziała sama w domu, a poza tym chce jej poświęcić jak najwięcej czasu dopóki mogę.

(Marc)

Gdy skończył się trening i pogadanka z trenerem, pojechałem do domu wziąć zimny prysznic oraz przebrać się by móc jechać do Wiktorii. Po 20 minutach byłem w swoim domu. Wziąłem torbę treningową i szybko podążyłem do domu, nie chciałem się jeszcze spóźnić, a za pół godziny miałem u niej być. Wziąłem szybki prysznic, wskoczyłem w wygodne ciuchy i ułożyłem swoje włosy. Wsiadłem do auta, i wziąłem kilka głębokich oddechów. Byłem mega zestresowany, bardziej niż przed jakimś ważnym meczem. Bałem się tego spotkania, było to dziwne, ale to chyba dlatego że tak bardzo mi na niej zależy i nie chciałbym jej stracić przez jakąś idiotkę, zresztą z żadnego powodu nie chciałbym jej stracić, zbyt mocno ją kocham. Ej człowieku, tylko spokojnie, dasz rade-powiedziałem sam do siebie po czym odpaliłem silnik i ruszyłem w drogę. Punkt 13 byłem na miejscu, cieszył mnie fakt, że się nie spóźniłem, jeszcze by pomyślała że jestem nie słowny-zaczynałem panikować. Wysiadłem i udałem się w stronę drzwi wejściowych domu mojej ukochanej. Po krótkim dzwonku do drzwi, otworzyły się one ukazując mi postać najpiękniejszej kobiety na świecie.

(Natalia)

Gdy się obudziłam Cristiana już nie było. Na początku wywołało to we mnie zdenerwowanie gdzie On się podział, ale po chwili przypomniałam sobie, że przecież miał jechać na ważny trening. Uspokoiło mnie to, więc poszłam wziąć gorącą kąpiel w wannie i się ogarnąć. Po tych czynnościach postanowiłam posprzątać w domu i ugotować obiad dla mojego piłkarza. Zrobiłam jego ulubione danie co go bardzo ucieszyło. Przed obiadem Cris poszedł się odświeżyć i przebrać. Po zjedzeniu razem posiłku, udaliśmy się do domu Wiktorii, bo chcieliśmy porozmawiać o wakacjach a z tego co powiedział mój chłopak miał u niej w tym czasie być Marc, czyli wszystko pasowało. Gdy już dotarliśmy po domu Wiki, drzwi otworzyła nam jej mama. Jest to wspaniała kobieta, kiedy byłam młodsza zawsze się mną opiekowała, kiedy moi rodzice wyjeżdżali. Jestem jej bardzo wdzięczna i bardzo ją szanuje.  Przywitała nas serdecznie i powiedziała że Wiktoria z Marcem są u niej w pokoju, więc się tam udaliśmy. Cris jak to Cris stwierdził, że zrobimy im niespodziankę i wejdziemy bez pukania, więc stało się jak sobie zażyczył, nie szło go przegadać. Jednak to nie był akurat najlepszy pomysł. Weszliśmy w troszkę nie odpowiednim momencie.
-Łoooł- pociągnął mnie szybko do tyłu Cris i zamknął od razu drzwi. Słyszeliśmy tylko bieganie po pokoju.
-Ej no dobra wejdźcie- zawołał Marc
-Haha no dzieciaczki to tak się teraz godzicie?-zaczął się śmiać mój chłopak
-A Ty nie umiesz pukać głupku?-zapytała zawstydzona Wiktoria
-Naprawdę was przepraszamy, to był jego pomysł-zaczęłam się tłumaczyć
-Przecież nic się nie stało-zaśmiał się Marc
-Wiesz stary, muszę Cie chyba kilku rzeczy nauczyć-żartował dalej Cristian
Chłopcy zaczęli się przekomarzać a my poszłyśmy na dół przygotować coś do picia. Później oglądaliśmy hotele do jakiego chcielibyśmy się udać. Cristian wymyślił żebyśmy polecieli do Chorwacji, każdemu się spodobał ten pomysł więc pozostało nam tylko znaleźć jakiś hotel. To było trudniejsze niż mogło się wydawać, wszystkie były takie piękne, postanowiliśmy że jeszcze nad tym pomyślimy i jutro zdecydujemy ostatecznie. Popołudnie upłynęło nam bardzo miło, co mnie wcale nie dziwi, przecież byliśmy wszyscy razem. A tak jest najlepiej.

Rozdział 2

 Byłam przerażona na widok awantury w moim salonie. Zupełnie nie wiedziałam co mam zrobić. Pierwszy raz miała miejsce taka sytuacja. Strasznie panikowałam ale starałam się tego po sobie nie pokazywać.
-Co się tu do cholery dzieje?!
Podbiegła do mnie zapłakana Wiktoria i mnie mocno przytuliła. A Cristian przestał się wydzierać i usiadł na kanapie.
-Ej kochana, co się stało? Dlaczego Ty tak płaczesz?-zaczęłam wypytywać przyjaciółkę
Nie spodziewałam się wyczerpującej odpowiedzi z jej ust, ponieważ nie mogła zapanować nad płaczem.
-No bo, to wszystko przez nią, znowu się wszędzie miesza. Nienawidzę jej! – wyszlochała Wika
-Ale gdzie się miesza? Kogo nienawidzisz?
-No Paulina. Czekałam w domu na Marca i przez okno zauważyłam jak ta lafirynda się do niego klei, a jemu to chyba najwidoczniej odpowiadało, by był wielce uśmiechnięty i zadowolony.
-Mówiłem Ci już coś na ten temat!-wykrzyknął Cristian
-Ty się nie odzywaj nie proszony- rzuciłam chłodno do mojego chłopaka
-Nie mogę tego słuchać! Zawsze są wojny o waszą sąsiadeczkę, ile można? To jest nie do zniesienia, Marc  to mój przyjaciel i nie pozwole żeby ktoś twierdził że imponują mu inne laski kiedy ma swoją dziewczyne.
Wiktoria uważnie się wsłuchiwała w słowa mojego chłopaka. Sama nie wiedziałam co mam o tym wszystkim myśleć. Z  jednej strony Cris miał racje, ale z drugiej pamiętam jak sama się kłóciłam z nim o Williamsową.
-Nie płacz mała, usiądź sobie, a ja pójdę zrobię Ci coś do picia, Ty Cris też coś chcesz?
-Nie, dzięki, już na nic nie mam ochoty
Poszłam do kuchni i wstawiłam wodę na herbatę oraz przygotowałam ulubiony kubek Wiktorii. Po krótkiej chwili z przemyśleń wyrwał mnie dźwięk piszczącego czajnika.
-Crisian, mógłbyś przyjść mi pomóc?-zawołałam
Po upływie kilku sekund już był w kuchni i herbatą dla Wiktorii w ręce.
-Kochanie, poczekaj. Specjalnie Cie tu zawołałam, bo chciałam Ci powiedzieć żebyś nie był dla niej taki surowy. Okej wiem że Marc  to Twój największy kumpel, ale zrozum że to nasza przyjaciółka, a dla mnie jest jak siostra. Nie podoba mi się, że podniosłeś na nią głos. Dobrze wiesz, że Ona bardzo go kocha, tak jak ja Ciebie, nie jest nam łatwo mieć za chłopaków znanych piłkarzy, czasami nas już to przerasta, że tak wiele dziewczyn za wami lata. W jej sytuacji pewnie zachowywałabym się tak samo
-Może masz racje, trochę przesadziłem, oczywiście przeproszę Wiktorie, ale nam już też brakuje słów, żeby przetłumaczyć wam, że kochamy tylko was.
Kiedy to mówił oparł mnie o blat i mocno do siebie przytulił. Uwielbiałam to kiedy brał mnie w swoje ramiona, tym bardziej, że ostatnim czasem mało się widujemy, takie chwile są dla mnie bardzo ważne. Cris wziął kubek z malinową herbatą i zaniósł dla Wiktorii, a ja wyjęłam z szafki jej ulubione ciastka, może chociaż to jej trochę poprawi humor, kiedy byłyśmy małe zawsze działało.  Gdy byłam już w pokoju pomiędzy dwoma najważniejszymi dla mnie osobami na świecie była już zgoda. Siedzieliśmy tak jeszcze trochę i rozmawialiśmy. Wytłumaczyłam Wiktorii, że nasza znienawidzona sąsiadka zawsze robiła nam pod górkę i że jej zachowanie w stosunku do Marca było celowe, bo wiedziała że to zdenerwuje moją przyjaciółkę oraz wywoła między nimi kłótnie. Po rozmowie i postanowiła, że przeprosi i porozmawia ze swoim chłopakiem. Mam z nią strasznie podobne charaktery więc wiedziałam od razu, że pewnie ma za co przeprosić Marca, bo wiem jaką by wojnę miał Cris gdyby ta sytuacja nas spotkała.
Wieczorem kiedy byliśmy z Cristianem sami wpadł na pomysł żeby po następnym ich meczu wybrać się na tydzień na jakieś wakacje. Ja byłam zachwycona tym pomysłem, i tak nic lepszego nie miałam do roboty, szkoła skończona, więc czy może być coś lepszego niż tydzień spędzony z przyjaciółmi w jakimś cudownym miejscu? Cris powiedział, że jutro porozmawiamy o tym z Wiką i Marcem o ile będą już pogodzeni, ale będą na pewno, przecież to takie gołąbeczki. Zrobiliśmy się głodni, więc postanowiliśmy zamówić sobie pizze, bo akurat oboje mieliśmy na nią ochotę. Po 40 minutach był już u nas dostawca z wielkim kartonem od którego przyjmowałam zamówienie.
-Co On się tak do Ciebie uśmiechał?
-Jak?
-Za szeroko!
-Oj przestań wariacie
Po tych słowach zaczęliśmy się całować, potem jedliśmy pizze i oglądaliśmy coś w telewizji. Nigdy nie wiem co oglądam, gdy przy nim jestem, całą uwage skupiam na nim a nie na kwadratowym obiekcie z kolorowymi  obrazkami. Naszą sielankę przerwał dźwięk wiadomości z telefonu Crisa.
-To trener. Jutro na 8 rano mam trening. Będę musiał zaraz lecieć w takim razie, bo muszę się wyspać.
-No dobrze- powiedziałam ze smutną miną
-Ej ale uśmiech mała
-A zostaniesz u mnie na noc?- zrobiłam do niego słodkie oczka
-Ale przecież wiesz że jak zostanę to na pewno się nie wyśpię- zaczął się śmiać
-No proszę, nie chce spać sama
-A myślałaś że będę tak głupi i Cie samą zostawię w tym wielkim domu?
Pocałowałam go a on mnie wziął na ręce i zaniósł do mojego pokoju. Położyliśmy się na łóżku a ja zaczęłam mu opowiadać co musiałabym sobie kupić na nasz wspólny wyjazd, kiedy poniosłam głowę do góry, żeby spojrzeć na niego, mój mężczyzna już słodko spał.



wtorek, 6 stycznia 2015

Rozdział 1

   Tego dnia obudził mnie rano sms od mojego ukochanego. Zanim go odczytałam przeciągnęłam się w łóżku i zaczęłam szukać zgubionego w pościeli telefonu. Po znalezieniu komórki byłam w szoku tak wczesnej godziny. Była dopiero 7:30 i środek czerwca. Czy ten chłopak nie może spać jak każdy inny człowiek?-pomyślałam. Odblokowałam ekran i moim oczom ukazała się wiadomość o treści „Dzień dobry Słoneczko :* co byś powiedziała na dzień spędzony ze swoim najwspanialszym chłopakiem?”, w tym momencie uśmiechnęłam się sama do siebie po czym szybko odpisałam „Hej wariacie :* jestem chętna na Twoją propozycje, pod warunkiem że dasz mi  jeszcze pospać „ . Po odpisaniu na wiadomość położyłam się z powrotem na łóżku i zamknęłam oczy nie kontrolując tego kiedy zasypiam. Kiedy obudziłam się ponownie była już 10:00, ale tym razem ta pobudka nie była tak przyjemna. Do pokoju wpadła mama i kazała mi wstać żeby pomóc znieść jej walizki na dół.
-Znowu wyjeżdżacie?-zapytałam
-Musimy… - odparła smutno mama
-No dobrze, zadzwońcie kiedy wrócicie
-Tylko pamiętaj żebyś nie robiła niczego głupiego, bądź rozsądna
-Tak,tak mamo wszystko wiem, nie pierwszy raz zostaje sama- przerwałam jej
-Bardzo Cię kochamy
-Ja was też kocham
-Do zobaczenia córeczko
    Po pożegnaniu wróciłam natychmiast do siebie do pokoju i złapałam za telefon, wybierając numer Cristiana.  Nagle w słuchawce rozbrzmiał się cudowny głos od którego na moim ciele pojawiały się ciarki.
-No halo piękna
-No to jak? Co dziś dla mnie wymyśliłeś?
-Pomyślałem że razem coś wymyślimy, dlatego wpadne do Ciebie za pół godzinki i o wszystkim pogadamy
-Okej, do zobaczenia
-Buziaki
Jaki on jest słodki-pomyślałam. Zebrałam się szybko i poleciałam do łazienki wziąć prysznic, po czym wysuszyłam i wyprostowałam włosy, umyłam zęby, zrobiłam makijaż i skoczyłam w ciuchy które wygrzebałam w szafie.
Po wyjściu z łazienki zeszłam na doł aby się czegoś napić. Nalałam sobie szklanke zimnego mleka i gdy zaczęłam pić usłyszałam dzwonek do drzwi. Pobiegałam by je otworzyć i ujrzałam ten śnieżnobiały śmiech i te głębokie oczka i znowu się rozmarzyłam.  Cristian szybko przyciągnął mnie do siebie i pocałował.
-Bardzo tęskniłem wiesz?
-No wiem, ja też tęskniłam.
-Następnym razem zabiore Cię ze sobą
-Już nie raz to słyszałam…
-Skarbie, ale wiesz, że my tak nie bardzo możemy- podczas mówienia posadził mnie sobie na kolana
-Wiem, wiem-pogłaskałam go po głowie
-Dobra, koniec tych smutków, co dzisiaj robimy?
-No nie wiem, w sumie nie bardzo mam ochotę gdzieś wychodzić, a po Tobie też widzę, że jesteś przemęczony, więc może zostańmy w domu- zaproponowałam
-No dobrze, to ja pójdę zrobię nam popcorn a Ty wybierz jakiś film moja księżniczko
-Dobrze książę-zaśmiałam się
Gdy Cristian wrócił do salonu usiadł na kanapie a ja się położyłam z głową na jego kolanach.
Zaczął skakać po kanałach szukając jakiegoś ciekawego filmu, ale oczywiście poszukiwania skończyły się na oglądaniu meczu. Na szczęście nie przeszkadzało mi to. Mój wybranek był zafascynowany, ale chyba tylko dlatego, że był to jego własny mecz.
-Widziałaś jak to zrobiłem?!-wykrzyczał
-Tak widziałam, jestem dumna
-Ale to Marc mi w tym pomógł. Kocham tego człowieka
-Ej ej bo powiem to Wice i będzie zazdrosna!-zażartowałam
-Moja droga, to co jest między mną a nim to słodka tajemnica-wybuchł śmiechem
-Idiota-uderzyłam go lekko w ramię
   Po drażnieniu się wtuliłam się w mojego chłopaka i nie spostrzegłam kiedy upłynęło 1,5 godziny. Mecz się skończył a Cris spał, nie chciałam go budzić. Wstałam po cichu i poszłam na górę po telefon żeby sprawdzić czy nikt się nie dobijał.  Na ekranie widniały 4 nie odebrane połączenia i  1 wiadomość. Ja jak to ja, zaczęłam panikować, bo chodziło tu o moją najlepszą przyjaciółkę Wiktorie. Zanim oddzwoniłam postanowiłam przeczytać sms, po tym zrobiło się jeszcze gorzej. Prosiła mnie w nim o odezwanie się, ponieważ potrzebuje teraz  mojej pomocy a ja jak ta idiotka siedziałam sobie na dole oglądając mecz, których zapewne obejrzę w życiu jeszcze miliony. Zbiegłam po schodach na dół, gdy usłyszałam krzyki. W salonie moim oczom ukazał się obraz którego się nie spodziewałam. Siedziała tam zapłakana Wiktoria a krzyki odchodziły od mojego chłopaka w kierunku mojej przyjaciółki…

niedziela, 4 stycznia 2015

Bohaterowie


Natalia Carter (19lat)
Jest jedynaczką. Jej rodzice są właścicielami znanej firmy za granicą, przez co często nie ma ich w domu. Jej chłopakiem jest Cristian Tello, z którym jest od 2 lat.
Ukończyła liceum i planuje studia.
Jej najlepszą przyjaciółką jest Wiktoria Harris z którą przyjaźni się od dziecka i wiedzą o sobie wszystko. 



Cristian Tello (24lat)
Hiszpański piłkarz, występujący na pozycji pomocnika w klubie FC Barcelona.
Chłopak Natalii, i najlepszy przyjaciel Marca Bartry. 



Wiktoria Harris (19lat)
Siostra Calvina Harrisa, ukończyła jedną klasę z Natalią, są nierozłączne. Od 1,5 roku jest z Marcem Bartrą. Uwielbia piłkę nożną i spędzać czas ze swoimi przyjaciółmi. 



Marc Bartra (24lat)
Hiszpański piłkarz grający na pozycji obrońcy w klubie FC Barcelona wraz ze swoim najlepszym kumplem Cristianem Tello. Jest strasznie zakochany w swojej dziewczynie Wiktorii.



Paulina Williams (19lat)
Największy wróg Natalii i Wiktorii. Jest ich sąsiadką, od dziecka się nienawidzą.



Kuba Martin (20 lat)
Przyjaciel Natalii i Wiktorii. Znają się od piaskownicy, jest również ich sąsiadem.
Dziewczyny mogą mu bardzo zaufać. Ma ogromne branie lecz uważa. że jeszcze nie jest gotowy na stały związek.