(Wiktoria)
Budzik stojący na
nocnej szafce koło mojego łóżka wskazywał 9:50. Strasznie dobrze spałam tej
nocy, pewnie jest to zasługa śpiącego nadal obok mnie Marca. Leżałam chwilę na
boku wpatrując się w mojego mężczyznę, który wyraźnie się uśmiechał podczas
snu. Miałam wielką ochotę złożyć namiętny pocałunek na jego uśmiechających się
ustach, jednak nie miałam serca go obudzić. Po wstaniu z łóżka udałam się do
garderoby po czyste ciuchy, a potem do łazienki w celu wzięcia gorącego
prysznica. Po porannej toalecie, zeszłam po cichu po schodach aby przygotować
wartościowe śniadanie dla mojego piłkarza. Postanowiłam zrobić dla niego omlet oraz
musli z owocami, a do dużej szklanki nalałam sok pomarańczowy. Dla siebie
natomiast przygotowałam świeżą bułkę z ciemnego pieczywa z chudym serkiem oraz
zaparzyłam kawę z jedną łyżeczką cukru. Ze znajdującym się na tacy śniadaniem
udałam się schodami do swojego pokoju, Marc nadal spał. Tace postawiłam na
łóżku, natomiast jego pocałowałam czule w usta.
-Dzień dobry Kochanie
-Dzień dobry piękna
-Mam nadzieję że się
wyspałeś, bo przyniosłam dla Ciebie pyszne śniadanko
-Jesteś cudowna, ale
może zjemy potem?
Zaczął mnie
delikatnie całować w usta, po szyi oraz po uchu. Jego dłoń wędrowała pod moją
koszulą, a palce powoli rozpinały jej guziki.
-O nie mój drogi,
teraz grzecznie zjesz śniadanie, skoczysz pod prysznic, ubierzesz się i
pojedziemy razem na zakupy.
-Zakupy?-zapytał Marc
ze skwaszoną miną
-Tak, muszę kupić coś
do jedzenia jeśli chcesz dostawać takie pyszne śniadania do łóżka
Uśmiechnął się
szeroko i pocałował mnie w policzek
-Więc tylko po to
chcesz jechać?
-Nie, jeszcze muszę
kupić prezent dla Natalii.
-Przecież nie ma
urodzin
-Ale dzisiaj jest
rocznica naszej przyjaźni
-Wy i te wasze
święta-powiedział z kpiącą miną
-Nie czepiaj się
tylko kończ to śniadanie i leć do łazienki
Po 40 minutach Marc
był już gotowy do wyjścia. Jak zwykle wyglądał nieziemsko. Pojechaliśmy do
ogromnego supermarketu, gdzie kupiłam wszystkie przydatne w kuchni produkty. Nie
miałam pojęcia co mogę kupić swojej przyjaciółce, pomysły na prezenty
wyczerpały mi się bardzo dawno. Chyba dałyśmy już sobie wszystko co tylko jest
możliwe. Poszukiwania odpowiedniego prezentu trwały 1,5 godziny. Widziałam jak
Marc zaczyna się denerwować.
-Wytrzymaj jeszcze
trochę, zaraz na pewno coś znajdziemy.
-Dlaczego nie
wybrałaś dla niej nic w poprzednich sklepach?
-Bo ten prezent musi
być wyjątkowy, bo będzie to wyjątkowa rocznica, zobaczysz
W końcu u jednego z
jubilerów zdecydowałam się na złotą bransoletkę z zawieszonym kryształowym
serduszkiem, po wyczerpujących poszukiwaniach zdecydowaliśmy wybrać się na
obiad do jednej z pobliskich restauracji. Była ona bardzo piękna. Wypełniały ją
stoliki z białym obrusem i drogą zastawą oraz stojące obok nich białe krzesła.
Marc postanowił zamówić dla nas kawior i białe wino. Co prawda nie przepadam za
kawiorem, ale nie chciałam mu już się sprzeciwiać. Po upływie 20 minut kelner
przyniósł nam zamówione przez nas danie. Byłam tak głodna, że nie zwracałam
zbyt szczególnie uwagi na to czy mi potrawa smakuje czy też nie. Około godziny
15 byliśmy już w domu. Ja zaczęłam sprzątać, a mój chłopak poszedł pobiegać,
ponieważ rano nie miał na to zbyt wiele czasu. Po 40 minutach dom lśnił a ja
opadłam z sił. Jeszcze nigdy tak szybko tego nie zrobiłam, ale to dlatego, że
nie chcę się spóźnić na spotkanie z przyjaciółmi. Postanowiłam wziąć
odprężającą kąpiel, więc poszłam do łazienki aby napełnić wannę wodą. Kiedy
stałam rozebrana do łazienki wpadł zdyszany Marc. Było widać, że bieg był
bardzo męczący.
-Mmm, cóż za widok.
Już się rozbieram i wskakuję do Ciebie
Kilka sekund później
siedziałam otulona białą pianą w ramionach mojego ukochanego, który dokładnie
namydlił moje ciało i całował moją szyję oraz ramiona. Po przyjemnych wodnych
pieszczotach oboje opuściliśmy łazienkę i założyliśmy na siebie wybrane ciuchy.
Po raz pierwszy miałam okazję do włożenia nowej sukienki, którą dostałam na
urodziny od rodziców. Marc natomiast włożył czarne rurki i czerwono czarną
koszulę w kratę. Zrobiłam jeszcze lekki makijaż i pofalowałam włosy. O godzinie
17 wyszliśmy z domu, Marc wystawił z garażu swój samochód i powoli pojechaliśmy
do domu Natalii, gdyż kolacja miała dopiero odbyć się na 17:30. Chyba pierwszy
raz wyrobiliśmy się przed czasem. Po 20 minutach byliśmy na miejscu, drzwi
otworzył nam Cristian, który przywitał nas szerokim uśmiechem, przytulił mnie
swoim silnym ramieniem oraz zbił piątkę z Marcem. Natalia stawiała akurat na
stole główne danie i podpaliła na nim świeczki. Wszystko wyglądało bardzo
pięknie, tak samo jak Ona. Wyglądała już o niebo lepiej odkąd ostatnio ją
widziałam. Była taka spokojna i promienna. Natomiast jej przeciwieństwem był
Cris, który latał po domu jak poparzony. Co mu się stało? Nigdy go nie
widziałam takiego. Był szczęśliwy i narwany jak 5 letni chłopiec. Po chwili już
wszyscy razem siedzieliśmy w salonie i spożywaliśmy kolację. Spokojny nastrój
przerwał głos Cristiana zwracającego się prosząco do mojej przyjaciółki.
-No mogę już? Proszę,
proszę, proszę!
-Okej wariacie,
możesz.
-A więc, Wiktorio,
Marcu, ta najpiękniejsza istota która siedzi obok mnie i którą kocham nad życie
zgodziła się zostać moją żoną
Ucieszyłam się jak
dziecko i szybko im pogratulowałam, miło widzieć ich takich szczęśliwych.
-Ej ej, ale to nie
wszystko, moja przyszła żona, ma właśnie w brzuszku moje miesięczne maleństwo.