wtorek, 3 lutego 2015

Rozdział 7

(Wiktoria)

Po odespanej nocy czułam się wypoczęta i pełna energii. Nastrój dopisywał mi tak bardzo, że nic nie było w stanie mi go zepsuć. Wszystko było idealne. Byłam w pięknym miejscu, obudzona przez promienie słońca wdzierającego się przez wielkie okna od naszego hotelowego balkonu, leżałam w jedwabnej śnieżnobiałej pościeli obok mężczyzny mojego życia. Lepiej być nie mogło. Jest tak jak to sobie mogłam wymarzyć. Marc jeszcze spał, więc postanowiłam go nie budzić. Wstałam z łóżka, po cichu otworzyłam okno balkonowe i podeszłam do barierek wyznaczających granicę naszego balkonu. Stałam tak przez chwilę podziwiając widok budzącego się poranka. Nagle poczułam na swoich biodrach ciepłe dłonie mojego ukochanego, szybkim i stanowczym ruchem przyciągnął mnie do siebie. Byłam tak blisko jego ciała, że na plecach czułam każdy ruch jego klatki piersiowej. Marc delikatnie zaczął całować mnie po szyi co sprawiło, że przeszła mnie fala przyjemności.
-Może zrobimy małą powtórkę z nocy?-zapytał z łobuzerską miną
-Jeszcze Ci nie wystarczy?
-Ciebie nigdy za wiele
Zaczęliśmy się całować, lecz nasz pocałunek przerwał nam Cris. 
-Ej zboczeńce, wystarczy tego, idziecie na śniadanie? Bo ja zaraz zdechnę z głodu, dziewczyna mnie głodzi, twierdzi, że jestem za gruby…-zaczął żartować Cristian
-Taa, i za głupi w dodatku-zaśmiała się Natalia stojąca w progu naszego pokoju.
-Dobra, ubierajcie się i za 15 minut widzimy się na stołówce.
Po opuszczeniu pokoju przez naszych przyjaciół, Marc skoczył pod prysznic, a ja przygotowałam dla siebie ciuchy. Bo upływie 20 minut oboje byliśmy odświeżeni i letnio ubrani, więc zamknęliśmy pokój i zeszliśmy na dół. Na śniadanie wybrałam sobie owocową sałatkę i kawę z ekspresu, a mój wybranek naleśniki z owocami i sok ze świeżo wyciśniętych pomarańczy, wszystko było pyszne. Podczas jedzenia wszyscy rozmawialiśmy o tym co będziemy dzisiaj robić. Oczywiście my i chłopacy mieliśmy inne pomysły. Ja wraz z przyjaciółką chciałyśmy zrelaksować się nad basenem przy zimnych drinkach, a Panowie oczywiście chcieli iść grać w piłkę, bo gdzieś tam już dojrzeli jakieś boisko. Byliśmy na wakacjach, a oni i tak myśleli tylko o piłce. Jednak i tak wyszło na nasze. Nie wiem jak to się stało, ale Natalia zaszantażowała czymś Cristiana i chłopak szybko zmienił zdanie co do dzisiejszych planów. Postanowiłam nie wnikać. Zawsze miała na niego spory wpływ i wiedziała jak go przekonać. Po śniadaniu każdy udał się do swojego pokoju aby się przebrać na basen, chłopcy wskoczyli w spodenki i pokazali swoje umięśnione klaty, co mi i Natalii podnosiło ciśnienie, kiedy widziałyśmy te wszystkie wpatrujące się z nich laski. Natomiast ja z Natalią włożyłyśmy swoje nowe stroje kąpielowe. Wypoczywałyśmy na leżakach rozmawiając o różnych głupotach. Nasi towarzysze za długo nie dotrzymali nam towarzystwa przy opalaniu, bo oczywiście zaczęło im się nudzić, więc popędzili razem do basenu. Kiedy już się wymęczyli zabawami w wodzie, udaliśmy się do hotelu na kolacje. W drodze Marcowi przypomniało się że przy basenie zostawił swój ręcznik i poprosił Natalię żeby się z nim po niego wróciła, co bardzo mnie zszokowało, natomiast co najdziwniejsze Cris był strasznie spokojny, ale nie byłam na żadnego z nich przez to zajście zła, obojgu im ufałam i wiedziałam że nie zrobili by nic przeciwko nam. Jednak ciekawość nie dawała mi spokoju.
-Marc, dlaczego się cofnąłeś z Natalią do basenu?
-No przecież mówiłem, że zapomniałem ręcznika
-Ale to jest powód żeby chodzić po niego razem?
-Oj kochanie, chciałem jej tylko coś przekazać
-Co?
-Nie możesz wszystkiego wiedzieć
Po wypowiedzeniu tych słów pocałował mnie czule w czoło. Nic się nie dało z niego wyciągnąć, a ja byłam tak bardzo ciekawa. Jednak zostało mi tylko się zastanawiać o co mogło chodzić. Nie chciałam już bardziej wypytywać, żeby nie stworzyć napiętej sytuacji na kolacji na którą się właśnie wybieraliśmy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz