czwartek, 5 lutego 2015

Rozdział 9

(Natalia)

Czułam się bardzo szczęśliwa, kiedy widziałam uśmiech Wiktorii  w dniu swoich urodzin. Postanowiliśmy z Cristianem wrócić do hotelu żeby nasza ulubiona para mogła spędzić chociaż dwa dni tylko z sobą na luksusowym jachcie. Ja również byłam zadowolona, że będziemy mieli dla siebie trochę czasu z moim ukochanym. Przez jego pracę brakuje nam chwil sam na sam. Ale mimo wszystko i tak kocham to co robi oraz uwielbiam patrzeć ile wkłada w to serca i jak go to pochłania. Kiedy wróciliśmy do hotelu zdecydowaliśmy się zjeść w pokoju, więc po telefonicznym złożeniu zamówienia, obsługa hotelowa przywiozła nam zamówione dania pod same drzwi. Kiedy już oboje byliśmy najedzeni, Cris wymyślił abyśmy wybrali się na przejażdżkę po okolicy, więc szybko się przebraliśmy i ruszyliśmy w drogę. Po 15 minutowej jeździe Cristian zatrzymał samochód, wysiadł, otworzył mi drzwi jak prawdziwy dżentelmen i przez następne 10 minut prowadził mnie za rękę po drewnianym moście znajdującym się na morzu, akurat był zachód słońca więc widok był zniewalający. Na końcu pomostu się zatrzymaliśmy a Cris przyciągnął mnie do siebie i zaczął mnie przytulać.
-Wiesz dlaczego Cię tu zabrałem?
-Żeby obejrzeć zachód słońca?
-Niee, z tym miejscem wiąże się pewna historia
-A więc słucham mój romantyku-zaśmiałam się
-Jak byłem jeszcze małym chłopcem, przyjeżdżaliśmy co parę lat z rodzicami tu na wakacje, i to właśnie na tym moście oglądając zachód słońca, postanowiłem, że zostanę piłkarzem i że zrobię wszystko aby swój cel osiągnąć, lubię tu wracać, to miejsce sprawia, że czuje się znowu jak 6 latek i strasznie mnie motywuje do rozwijania dalszej kariery. To dlatego się uparłem, żebyśmy przyjechali na wakacje właśnie tutaj. Musiałem odwiedzić to miejsce, żeby sobie przypomnieć po co zacząłem grać, rozumiesz? Teraz, po tylu latach czasami zapominam za co tak kocham piłkę, mecze i treningi stają się dla mnie rutyną. Nie chce żeby tak było, tyle serca i starań włożyłem w swoją karierę, a wiem, że ostatnim czasem nie jestem najlepszy, straciłem formę, popełniam głupie błędy...
-Nie mów tak, to nie prawda. Nadal jesteś tak dobry jak byłeś rozumiesz? Nic się nie pogorszyło, nawet tak nie myśl.
Mój chłopak już nic się nie odezwał, widziałam jak do oczu nachodziły mu łzy kiedy tłumaczył mi dlaczego mnie tu zabrał. Przytulił mnie tylko mocniej do siebie i staliśmy tak jeszcze dłuższą chwilę, po czasie zauważył że robi mi się zimno i wróciliśmy do samochodu. Praktycznie całą drogę nic nie mówił, widziałam po nim, że trochę go to załamało, że też prędzej tego nie zauważyłam, ale byłam tak zalatana ostatnimi dniami, że nawet nie przykułam mu większej uwagi, a On doskonale kryje smutek. Nie mogłam tego tak zostawić. Przecież to normalne, że jest mi źle kiedy patrze jak mój chłopak się zamartwia. Wpadłam na pewien pomysł jak mogłabym mu poprawić humor. Od razu po powrocie do hotelu kiedy Cristian brał prysznic zamówiłam dla nas szampana i mega słodki deser, wiem jak uwielbia słodycze. Kiedy mój chłopak wyszedł z łazienki owinięty w pasie tylko ręcznikiem obudził się we mnie kolejny pomysł. Udałam się do łazienki, wzięłam prysznic i ubrałam bieliznę, którą kupił mi na ostatnie urodziny. Mnie w niej uwielbiał chyba nawet bardziej niż słodycze. Po umyciu i wysuszeniu ciała wskoczyłam w seksowne wdzianko i rozpuściłam włosy, usta przejechałam czerwoną szminką, zarzuciłam szlafrok i opuściłam łazienkę. Po chwili został dostarczony szampan wraz z deserem do naszego pokoju.
-A z jakiej to okazji Kochanie?-zapytał
-A czy musi być okazja żebym mogła napić się szampana z moim chłopakiem?
-No oczywiście, że nie, chodź tu do mnie
Po otworzeniu szampana, posadził mnie sobie na kolanach i wsunął rękę pod mój szlafrok. Nie musiałam długo czekać żeby zorientował się co mam pod spodem. Zauważyłam na jego twarzy łobuzerski uśmiech który doskonale wiedziałam co znaczy. Szybkim i zdecydowanym ruchem zdjął ze mnie biały krótki szlafrok i położył na łóżku.
-Ej a deser?-zapytałam
-Może poczekać
Widziałam, że jego wcześniejsze myśli były już nieobecne a skupione tylko na mnie. Czułam jego usta na swojej szyji, a jego ciepłe dłonie wędrowały po moim ciele z ogromną czułością. Nic tak nie kręciło mnie jak jego czułe dłonie i zapach mojej ulubionej wody toaletowej na jego szyi. Tak właśnie pachniał mój osobisty Bóg seksu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz