(Natalia)
Czułam się bardzo
szczęśliwa, kiedy widziałam uśmiech Wiktorii w dniu swoich urodzin. Postanowiliśmy z
Cristianem wrócić do hotelu żeby nasza ulubiona para mogła spędzić chociaż dwa
dni tylko z sobą na luksusowym jachcie. Ja również byłam zadowolona, że
będziemy mieli dla siebie trochę czasu z moim ukochanym. Przez jego pracę
brakuje nam chwil sam na sam. Ale mimo wszystko i tak kocham to co robi oraz
uwielbiam patrzeć ile wkłada w to serca i jak go to pochłania. Kiedy wróciliśmy
do hotelu zdecydowaliśmy się zjeść w pokoju, więc po telefonicznym złożeniu
zamówienia, obsługa hotelowa przywiozła nam zamówione dania pod same drzwi.
Kiedy już oboje byliśmy najedzeni, Cris wymyślił abyśmy wybrali się na
przejażdżkę po okolicy, więc szybko się przebraliśmy i ruszyliśmy w drogę. Po
15 minutowej jeździe Cristian zatrzymał samochód, wysiadł, otworzył mi drzwi
jak prawdziwy dżentelmen i przez następne 10 minut prowadził mnie za rękę po
drewnianym moście znajdującym się na morzu, akurat był zachód słońca więc widok
był zniewalający. Na końcu pomostu się zatrzymaliśmy a Cris przyciągnął mnie do
siebie i zaczął mnie przytulać.
-Wiesz dlaczego Cię
tu zabrałem?
-Żeby obejrzeć zachód
słońca?
-Niee, z tym miejscem
wiąże się pewna historia
-A więc słucham mój
romantyku-zaśmiałam się
-Jak byłem jeszcze
małym chłopcem, przyjeżdżaliśmy co parę lat z rodzicami tu na wakacje, i to
właśnie na tym moście oglądając zachód słońca, postanowiłem, że zostanę
piłkarzem i że zrobię wszystko aby swój cel osiągnąć, lubię tu wracać, to
miejsce sprawia, że czuje się znowu jak 6 latek i strasznie mnie motywuje do rozwijania
dalszej kariery. To dlatego się uparłem, żebyśmy przyjechali na wakacje właśnie
tutaj. Musiałem odwiedzić to miejsce, żeby sobie przypomnieć po co zacząłem
grać, rozumiesz? Teraz, po tylu latach czasami zapominam za co tak kocham
piłkę, mecze i treningi stają się dla mnie rutyną. Nie chce żeby tak było, tyle
serca i starań włożyłem w swoją karierę, a wiem, że ostatnim czasem nie jestem
najlepszy, straciłem formę, popełniam głupie błędy...
-Nie mów tak, to nie
prawda. Nadal jesteś tak dobry jak byłeś rozumiesz? Nic się nie pogorszyło,
nawet tak nie myśl.
Mój chłopak już nic
się nie odezwał, widziałam jak do oczu nachodziły mu łzy kiedy tłumaczył mi
dlaczego mnie tu zabrał. Przytulił mnie tylko mocniej do siebie i staliśmy tak
jeszcze dłuższą chwilę, po czasie zauważył że robi mi się zimno i wróciliśmy do
samochodu. Praktycznie całą drogę nic nie mówił, widziałam po nim, że trochę go
to załamało, że też prędzej tego nie zauważyłam, ale byłam tak zalatana
ostatnimi dniami, że nawet nie przykułam mu większej uwagi, a On doskonale kryje
smutek. Nie mogłam tego tak zostawić. Przecież to normalne, że jest mi źle
kiedy patrze jak mój chłopak się zamartwia. Wpadłam na pewien pomysł jak
mogłabym mu poprawić humor. Od razu po powrocie do hotelu kiedy Cristian brał
prysznic zamówiłam dla nas szampana i mega słodki deser, wiem jak uwielbia
słodycze. Kiedy mój chłopak wyszedł z łazienki owinięty w pasie tylko
ręcznikiem obudził się we mnie kolejny pomysł. Udałam się do łazienki, wzięłam
prysznic i ubrałam bieliznę, którą kupił mi na ostatnie urodziny. Mnie w niej
uwielbiał chyba nawet bardziej niż słodycze. Po umyciu i wysuszeniu ciała
wskoczyłam w seksowne wdzianko i rozpuściłam włosy, usta przejechałam czerwoną
szminką, zarzuciłam szlafrok i opuściłam łazienkę. Po chwili został dostarczony
szampan wraz z deserem do naszego pokoju.
-A z jakiej to okazji
Kochanie?-zapytał
-A czy musi być
okazja żebym mogła napić się szampana z moim chłopakiem?
-No oczywiście, że
nie, chodź tu do mnie
Po otworzeniu
szampana, posadził mnie sobie na kolanach i wsunął rękę pod mój szlafrok. Nie
musiałam długo czekać żeby zorientował się co mam pod spodem. Zauważyłam na
jego twarzy łobuzerski uśmiech który doskonale wiedziałam co znaczy. Szybkim i
zdecydowanym ruchem zdjął ze mnie biały krótki szlafrok i położył na łóżku.
-Ej a
deser?-zapytałam
-Może poczekać
Widziałam, że jego
wcześniejsze myśli były już nieobecne a skupione tylko na mnie. Czułam jego usta
na swojej szyji, a jego ciepłe dłonie wędrowały po moim ciele z ogromną
czułością. Nic tak nie kręciło mnie jak jego czułe dłonie i zapach mojej
ulubionej wody toaletowej na jego szyi. Tak właśnie pachniał mój osobisty Bóg
seksu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz