sobota, 21 lutego 2015

Rozdział 11

(Wiktoria)

Minęły już dwa tygodnie od powrotu z Chorwacji. Od tamtej pory widziałam się z Marcem tylko trzy razy. Jego drużyna miała ważne wyjazdy przez ostatni czas, dlatego zaczęła doskwierać mi tęsknota za moim ukochanym. Niestety nie mogłam nic z tym zrobić, oprócz wykonania do niego telefonu, lecz nie zawsze też mógł rozmawiać. Mimo wszystko, starałam się w spokoju wyczekiwać powrotu mojego chłopaka. Niestety moja niecierpliwość nie chciała ze mną współpracować. Dzwoniłam do niego jak wariatka, pomimo świadomości, że nie odbierze, bo akurat bierze udział w konferencji prasowej. Po 15 minutach dzwonienia dotarło do mnie, ze to na nic. Przecież gdyby mógł to by odebrał-pomyślałam. Nie chcąc siedzieć samej w domu, przebrałam się, wsiadłam w samochód i pojechałam odwiedzić mojego przyjaciela Kubę. Oh, gdyby Marc tylko wiedział. Pewnie wróciłby szybciej niż się tego mogę spodziewać-zaśmiałam się. Po 10 minutowej podróży, znajdowałam się pod domem mojego przyjaciela. Jego dom był bardzo nowoczesny, ale to dlatego, że jego rodzice są architektami. Zadzwoniłam do drzwi, które po kilku sekundach otworzył mi Kuba. Wyglądał bardzo ładnie. Przywitał mnie mega uściskiem i  zaprowadził do salonu, gdzie rozmawiając piliśmy kawę, za którą nie przepadam, ale w jego domu zawsze mi smakuje.
-No to opowiadaj, co u Ciebie słychać?-zapytał
-Wszystko w porządku, ostatnio wróciliśmy z wakacji w Chorwacji, bardzo tam wypoczęłam, szkoda że nie było Cię tam z nami.
-Nie wiem jak Marc i Cristian by to znosili
-Przestań, nie mają Ci nic do zarzucenia. Po prostu nie mieliście okazji się bliżej poznać i jak to chłopacy są o nas zazdrośni, też byś był o swoją dziewczynę, gdyby miała dwóch przyjaciół rodzaju męskiego
-Pewnie tak-mówił Kuba zapatrzony w jeden punkt
-A tak apropo, to jak Twoje sprawy sercowe? Znalazła się jakaś szczęściara?
-Niee, wiesz, że na razie nikogo nie chce- odpowiedział gniewnie
-A Paulina? Natalia zauważyła was jednego razu u Ciebie w ogrodzie
-Tak tylko rozmawialiśmy, nie można tylko pogadać?
-Można, nie musisz się tak denerwować
-Przepraszam, ale za każdym razem kiedy rozmawiamy to Ty czy Natalia wypytujecie czy kogoś sobie znalazłem
-Chcemy tylko żebyś był szczęśliwy-zaczęłam się tłumaczyć
-Jestem szczęśliwy
Wiedziałam, że dalej nie mogę drążyć tego tematu, bo zaczęli byśmy się kłócić, a tego nie chciałam. Jednak nie mogę zrozumieć co go tak rozzłościło. Ja tylko zapytałam. No ale cóż, babska ciekawość nie zna granic. Pozostały czas upłynął nam na rozmowie o wakacjach. Ponieważ moje urodziny wypadły w czasie urlopu, Kuba podczas wizyty w jego domu wręczył mi prezent urodzinowy. Był to piękny złoty łańcuszek ze znakiem nieskończoności. Mogłam się tego spodziewać przyjeżdżając tutaj, co roku kupujemy sobie prezenty. Lecz całkiem wyleciały mi te urodziny z głowy. Pewnie dlatego, że ciągle myślałam o moim ciężko pracującym piłkarzu. Kuba zaproponował mi czy pojadę z nim do centrum handlowego, ponieważ chciał kupić sobie nowe ciuchy na siłownię. Zgodziłam się i po pół godzinie byliśmy pochłonięci poszukiwaniem odpowiedniego stroju. Po zakończeniu dwu godzinnych poszukiwań wywnioskowałam, że chyba już wiem dlaczego Marc nie chce chodzić ze mną na zakupy. Jeżeli jestem tak wybredna w ubraniach jak Kuba (a pewnie jestem) to można by było ze mną zwariować. Na szczęście na takie wyprawy mam swojego wiernego, niezawodnego kompana, a mianowicie Natalię. Myśląc o mojej przyjaciółce, postanowiłam do niej zadzwonić i zapytać co słychać. Wyszperałam w swojej ulubionej torebce komórkę i wybrałam numer przyjaciółki. Po kilku sygnałach usłyszałam jej sekretarkę. Zaniepokoiło mnie to, ponieważ zawsze ode mnie odbiera, no chyba, że jest z Crisem ale On również jest na wyjeździe wraz z drużyną. Dlaczego nikt dzisiaj nie odbiera ode mnie telefonu? Czyżby nie chciała ze mną rozmawiać? To nie w jej stylu. Po kilku próbach w głośniku mojego telefonu usłyszałam zachrypnięty od płaczu głos mojej przyjaciółki, która prosiła mnie abym do niej jak najszybciej przyjechała.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz