środa, 4 marca 2015

Rozdział 12

(Cristian)

Nie mogę doczekać się wylotu z Madrytu. Jestem wykończony wyczerpującymi treningami oraz ważnym meczem. Jednak nasze wysiłki nie poszły na marne, ponieważ nasza drużyna triumfowała. Od dawna wiadomo, kto w Hiszpanii jest najlepszy. Jednak fakt odpoczynku nie cieszył mnie najbardziej, jednym, jedynym powodem dla którego spieszyło mi się do domu była moja ukochana. Wstałem z łóżka dzisiaj wyjątkowo późno, w końcu należał mi się jeden dzień laby. Po opuszczeniu miękkiego hotelowego łóżka udałem się pod prysznic, gdzie namydliłem ciało orzeźwiającym żelem pod prysznic , następnie je dokładnie spłukałem i zabrałem się za pielęgnację swoich włosów. Po kąpieli, wskoczyłem w szarą koszulkę i jeansy, oraz wysuszyłem i wystylizowałem włosy. Postanowiłem zrobić sobie zdjęcie i wysłać je Natalii z dopiskiem „Jutro się widzimy! Bądź grzeczna, kocham Cię. Cristian”. Z rozmyślania o mojej dziewczynie wyrwał mnie przyjaciel, który właśnie wpadł do mnie do pokoju, oczywiście bez pukania.
-Dawaj stary, lecimy coś wszamać, jestem strasznie głodny- mówił Marc rozwalony na moim łóżku
-O tak, dobry pomysł
-Ja zawsze mam dobre pomysły
-No powiedzmy, i zabieraj dupę z mojego łóżka
-Wiem, że uwielbiasz mój tyłek-śmiał się Marc
-W tej chwili to ja uwielbiam bardziej jaki kolwiek posiłek od Ciebie całego
Po przekomarzaniu się z najlepszym ziomkiem udaliśmy się do jadalni aby zjeść coś pożywnego. Jedząc nasze śniadanie podeszły do nas dwie dziewczyny, które zaprosiły nas wieczorem na imprezę. Doskonale wiedzieliśmy, że nie możemy pokazać się na imprezie na której będą same młode dziewczyny. Od razu wywołało by to aferę w mediach, na samą myśl widzę nagłówki gazet, ale jeszcze większą aferę wywołało by u naszych kobiet. Dlatego woleliśmy zrezygnować. Jednak po chwili rozmowy z Marcem na temat imprez uznaliśmy, że należy nam się jakaś rozrywka, aby oderwać się od ciężkiej harówki na boisku. Postanowiliśmy z kumplami z klubu wybrać się wieczorem do jakiegoś baru, aby opić nasze zwycięstwo, w końcu to ostatnia noc w Madrycie, a jutro rano wylatujemy. Po powrocie do pokoju, tym razem to ja rozłożyłem się na łóżku i oglądałem telewizję. Na ekranie mojego telefonu widniała wiadomość od Natalii „Jestem grzeczna. Wracaj szybko Kochanie”. Po odczytaniu od razu zmiękło mi serce i poczułem potrzebę bycia przy niej. Tak bardzo za nią tęsknie. Przez cały wyjazd mało się do mnie odzywała, ale pewnie nie chciała mi przeszkadzać, przywykła do tego, że nie mam zbyt wiele wolnego czasu podczas wyjazdów drużynowych, na tę myśl zrobiło mi się przykro, wiem że Ona również za mną strasznie tęskni, a ja jestem tak daleko. Ale cóż, taka praca, nie mogłem nic z tym zrobić. Przez moje rozmyślenia mój imprezowy nastrój uległ zmianie, nie byłem pewien czy chcę gdziekolwiek wychodzić. O godzinie 18 przyszedł po mnie wyszykowany Marc.
-To co? Gotowy na zabawę?
-Wiesz… Ja chyba zostanę w hotelu.
-Słucham? Nie chce nawet tego słyszeć, daje Ci 10 minut i masz być gotowy do wyjścia, bo jak nie porozmawiamy inaczej przyjacielu.
-Okej, okej daj mi chwilę.

Wiedziałem, że nie da się przegadać, więc nawet nie było najmniejszego sensu się z nim wykłócać. Po upłynie 15 minut byłem gotowy do wyjścia. Włożyłem na siebie białą koszulę z podwiniętymi rękawami, którą umieściłem w czarnych rurkach, a na nogi wrzuciłem białe Air Force. Po 20 minutach dotarliśmy paczką do pobliskiej restauracji, w której od razu zamówiliśmy kolejkę i najdroższe drinki. Ani chwili nie żałowałem, że mój przyjaciel mnie namówił do wyjścia. Ten wieczór nam sprzyjał. Zamówiliśmy jeszcze parę kolejek i następne drinki. Tym oto sposobem opijaliśmy wygraną do 1 w nocy. Mało kto z nas miał siłę aby wrócić do hotelu na własnych nogach, więc zamówiliśmy taksówkę. Po dotarciu każdy rozszedł się do swojego pokoju. Złapałem za komórkę aby sprawdzić, która jest godzina. Wyświetlacz ukazał mi 01:40 oraz  5 nieodebranych połączeń od Natalii. Postanowiłem oddzwonić do niej od razu jak się obudzę, gdyż teraz pewnie śpi i nie chcę rozmawiać z nią w takim stanie. Nie mając siły na kąpiel zrzuciłem z siebie ciuchy i położyłem się do łóżka. Układając się w świeżej pościeli usłyszałem dźwięk wiadomości w moim iPhonie. Starając się odczytać wiadomość oślepiała mnie jasność wyświetlacza. „Mam nieodebrane od Wiktorii, chyba mamy przesrane”. To od Marca. Odpisałem tylko krótkim „Tak, mamy”, po czym zapadłem w głęboki sen.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz