czwartek, 8 stycznia 2015

Rozdział 2

 Byłam przerażona na widok awantury w moim salonie. Zupełnie nie wiedziałam co mam zrobić. Pierwszy raz miała miejsce taka sytuacja. Strasznie panikowałam ale starałam się tego po sobie nie pokazywać.
-Co się tu do cholery dzieje?!
Podbiegła do mnie zapłakana Wiktoria i mnie mocno przytuliła. A Cristian przestał się wydzierać i usiadł na kanapie.
-Ej kochana, co się stało? Dlaczego Ty tak płaczesz?-zaczęłam wypytywać przyjaciółkę
Nie spodziewałam się wyczerpującej odpowiedzi z jej ust, ponieważ nie mogła zapanować nad płaczem.
-No bo, to wszystko przez nią, znowu się wszędzie miesza. Nienawidzę jej! – wyszlochała Wika
-Ale gdzie się miesza? Kogo nienawidzisz?
-No Paulina. Czekałam w domu na Marca i przez okno zauważyłam jak ta lafirynda się do niego klei, a jemu to chyba najwidoczniej odpowiadało, by był wielce uśmiechnięty i zadowolony.
-Mówiłem Ci już coś na ten temat!-wykrzyknął Cristian
-Ty się nie odzywaj nie proszony- rzuciłam chłodno do mojego chłopaka
-Nie mogę tego słuchać! Zawsze są wojny o waszą sąsiadeczkę, ile można? To jest nie do zniesienia, Marc  to mój przyjaciel i nie pozwole żeby ktoś twierdził że imponują mu inne laski kiedy ma swoją dziewczyne.
Wiktoria uważnie się wsłuchiwała w słowa mojego chłopaka. Sama nie wiedziałam co mam o tym wszystkim myśleć. Z  jednej strony Cris miał racje, ale z drugiej pamiętam jak sama się kłóciłam z nim o Williamsową.
-Nie płacz mała, usiądź sobie, a ja pójdę zrobię Ci coś do picia, Ty Cris też coś chcesz?
-Nie, dzięki, już na nic nie mam ochoty
Poszłam do kuchni i wstawiłam wodę na herbatę oraz przygotowałam ulubiony kubek Wiktorii. Po krótkiej chwili z przemyśleń wyrwał mnie dźwięk piszczącego czajnika.
-Crisian, mógłbyś przyjść mi pomóc?-zawołałam
Po upływie kilku sekund już był w kuchni i herbatą dla Wiktorii w ręce.
-Kochanie, poczekaj. Specjalnie Cie tu zawołałam, bo chciałam Ci powiedzieć żebyś nie był dla niej taki surowy. Okej wiem że Marc  to Twój największy kumpel, ale zrozum że to nasza przyjaciółka, a dla mnie jest jak siostra. Nie podoba mi się, że podniosłeś na nią głos. Dobrze wiesz, że Ona bardzo go kocha, tak jak ja Ciebie, nie jest nam łatwo mieć za chłopaków znanych piłkarzy, czasami nas już to przerasta, że tak wiele dziewczyn za wami lata. W jej sytuacji pewnie zachowywałabym się tak samo
-Może masz racje, trochę przesadziłem, oczywiście przeproszę Wiktorie, ale nam już też brakuje słów, żeby przetłumaczyć wam, że kochamy tylko was.
Kiedy to mówił oparł mnie o blat i mocno do siebie przytulił. Uwielbiałam to kiedy brał mnie w swoje ramiona, tym bardziej, że ostatnim czasem mało się widujemy, takie chwile są dla mnie bardzo ważne. Cris wziął kubek z malinową herbatą i zaniósł dla Wiktorii, a ja wyjęłam z szafki jej ulubione ciastka, może chociaż to jej trochę poprawi humor, kiedy byłyśmy małe zawsze działało.  Gdy byłam już w pokoju pomiędzy dwoma najważniejszymi dla mnie osobami na świecie była już zgoda. Siedzieliśmy tak jeszcze trochę i rozmawialiśmy. Wytłumaczyłam Wiktorii, że nasza znienawidzona sąsiadka zawsze robiła nam pod górkę i że jej zachowanie w stosunku do Marca było celowe, bo wiedziała że to zdenerwuje moją przyjaciółkę oraz wywoła między nimi kłótnie. Po rozmowie i postanowiła, że przeprosi i porozmawia ze swoim chłopakiem. Mam z nią strasznie podobne charaktery więc wiedziałam od razu, że pewnie ma za co przeprosić Marca, bo wiem jaką by wojnę miał Cris gdyby ta sytuacja nas spotkała.
Wieczorem kiedy byliśmy z Cristianem sami wpadł na pomysł żeby po następnym ich meczu wybrać się na tydzień na jakieś wakacje. Ja byłam zachwycona tym pomysłem, i tak nic lepszego nie miałam do roboty, szkoła skończona, więc czy może być coś lepszego niż tydzień spędzony z przyjaciółmi w jakimś cudownym miejscu? Cris powiedział, że jutro porozmawiamy o tym z Wiką i Marcem o ile będą już pogodzeni, ale będą na pewno, przecież to takie gołąbeczki. Zrobiliśmy się głodni, więc postanowiliśmy zamówić sobie pizze, bo akurat oboje mieliśmy na nią ochotę. Po 40 minutach był już u nas dostawca z wielkim kartonem od którego przyjmowałam zamówienie.
-Co On się tak do Ciebie uśmiechał?
-Jak?
-Za szeroko!
-Oj przestań wariacie
Po tych słowach zaczęliśmy się całować, potem jedliśmy pizze i oglądaliśmy coś w telewizji. Nigdy nie wiem co oglądam, gdy przy nim jestem, całą uwage skupiam na nim a nie na kwadratowym obiekcie z kolorowymi  obrazkami. Naszą sielankę przerwał dźwięk wiadomości z telefonu Crisa.
-To trener. Jutro na 8 rano mam trening. Będę musiał zaraz lecieć w takim razie, bo muszę się wyspać.
-No dobrze- powiedziałam ze smutną miną
-Ej ale uśmiech mała
-A zostaniesz u mnie na noc?- zrobiłam do niego słodkie oczka
-Ale przecież wiesz że jak zostanę to na pewno się nie wyśpię- zaczął się śmiać
-No proszę, nie chce spać sama
-A myślałaś że będę tak głupi i Cie samą zostawię w tym wielkim domu?
Pocałowałam go a on mnie wziął na ręce i zaniósł do mojego pokoju. Położyliśmy się na łóżku a ja zaczęłam mu opowiadać co musiałabym sobie kupić na nasz wspólny wyjazd, kiedy poniosłam głowę do góry, żeby spojrzeć na niego, mój mężczyzna już słodko spał.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz