Byłam przerażona na widok awantury w moim salonie. Zupełnie
nie wiedziałam co mam zrobić. Pierwszy raz miała miejsce taka sytuacja.
Strasznie panikowałam ale starałam się tego po sobie nie pokazywać.
-Co się tu do cholery dzieje?!
Podbiegła do mnie zapłakana Wiktoria i mnie mocno
przytuliła. A Cristian przestał się wydzierać i usiadł na kanapie.
-Ej kochana, co się stało? Dlaczego Ty tak
płaczesz?-zaczęłam wypytywać przyjaciółkę
Nie spodziewałam się wyczerpującej odpowiedzi z jej ust,
ponieważ nie mogła zapanować nad płaczem.
-No bo, to wszystko przez nią, znowu się wszędzie miesza.
Nienawidzę jej! – wyszlochała Wika
-Ale gdzie się miesza? Kogo nienawidzisz?
-No Paulina. Czekałam w domu na Marca i przez okno
zauważyłam jak ta lafirynda się do niego klei, a jemu to chyba najwidoczniej
odpowiadało, by był wielce uśmiechnięty i zadowolony.
-Mówiłem Ci już coś na ten temat!-wykrzyknął Cristian
-Ty się nie odzywaj nie proszony- rzuciłam chłodno do mojego
chłopaka
-Nie mogę tego słuchać! Zawsze są wojny o waszą sąsiadeczkę,
ile można? To jest nie do zniesienia, Marc to mój przyjaciel i nie pozwole żeby ktoś
twierdził że imponują mu inne laski kiedy ma swoją dziewczyne.
Wiktoria uważnie się wsłuchiwała w słowa mojego chłopaka.
Sama nie wiedziałam co mam o tym wszystkim myśleć. Z jednej strony Cris miał racje, ale z drugiej
pamiętam jak sama się kłóciłam z nim o Williamsową.
-Nie płacz mała, usiądź sobie, a ja pójdę zrobię Ci coś do
picia, Ty Cris też coś chcesz?
-Nie, dzięki, już na nic nie mam ochoty
Poszłam do kuchni i wstawiłam wodę na herbatę oraz
przygotowałam ulubiony kubek Wiktorii. Po krótkiej chwili z przemyśleń wyrwał
mnie dźwięk piszczącego czajnika.
-Crisian, mógłbyś przyjść mi pomóc?-zawołałam
Po upływie kilku sekund już był w kuchni i herbatą dla
Wiktorii w ręce.
-Kochanie, poczekaj. Specjalnie Cie tu zawołałam, bo
chciałam Ci powiedzieć żebyś nie był dla niej taki surowy. Okej wiem że Marc to Twój największy kumpel, ale zrozum że to
nasza przyjaciółka, a dla mnie jest jak siostra. Nie podoba mi się, że
podniosłeś na nią głos. Dobrze wiesz, że Ona bardzo go kocha, tak jak ja
Ciebie, nie jest nam łatwo mieć za chłopaków znanych piłkarzy, czasami nas już
to przerasta, że tak wiele dziewczyn za wami lata. W jej sytuacji pewnie
zachowywałabym się tak samo
-Może masz racje, trochę przesadziłem, oczywiście przeproszę
Wiktorie, ale nam już też brakuje słów, żeby przetłumaczyć wam, że kochamy
tylko was.
Kiedy to mówił oparł mnie o blat i mocno do siebie
przytulił. Uwielbiałam to kiedy brał mnie w swoje ramiona, tym bardziej, że
ostatnim czasem mało się widujemy, takie chwile są dla mnie bardzo ważne. Cris
wziął kubek z malinową herbatą i zaniósł dla Wiktorii, a ja wyjęłam z szafki
jej ulubione ciastka, może chociaż to jej trochę poprawi humor, kiedy byłyśmy
małe zawsze działało. Gdy byłam już w
pokoju pomiędzy dwoma najważniejszymi dla mnie osobami na świecie była już
zgoda. Siedzieliśmy tak jeszcze trochę i rozmawialiśmy. Wytłumaczyłam Wiktorii,
że nasza znienawidzona sąsiadka zawsze robiła nam pod górkę i że jej zachowanie
w stosunku do Marca było celowe, bo wiedziała że to zdenerwuje moją
przyjaciółkę oraz wywoła między nimi kłótnie. Po rozmowie i postanowiła, że
przeprosi i porozmawia ze swoim chłopakiem. Mam z nią strasznie podobne charaktery
więc wiedziałam od razu, że pewnie ma za co przeprosić Marca, bo wiem jaką by
wojnę miał Cris gdyby ta sytuacja nas spotkała.
Wieczorem kiedy byliśmy z Cristianem sami wpadł na pomysł
żeby po następnym ich meczu wybrać się na tydzień na jakieś wakacje. Ja byłam
zachwycona tym pomysłem, i tak nic lepszego nie miałam do roboty, szkoła
skończona, więc czy może być coś lepszego niż tydzień spędzony z przyjaciółmi w
jakimś cudownym miejscu? Cris powiedział, że jutro porozmawiamy o tym z Wiką i
Marcem o ile będą już pogodzeni, ale będą na pewno, przecież to takie
gołąbeczki. Zrobiliśmy się głodni, więc postanowiliśmy zamówić sobie pizze, bo
akurat oboje mieliśmy na nią ochotę. Po 40 minutach był już u nas dostawca z
wielkim kartonem od którego przyjmowałam zamówienie.
-Co On się tak do Ciebie uśmiechał?
-Jak?
-Za szeroko!
-Oj przestań wariacie
Po tych słowach zaczęliśmy się całować, potem jedliśmy pizze
i oglądaliśmy coś w telewizji. Nigdy nie wiem co oglądam, gdy przy nim jestem,
całą uwage skupiam na nim a nie na kwadratowym obiekcie z kolorowymi obrazkami. Naszą sielankę przerwał dźwięk
wiadomości z telefonu Crisa.
-To trener. Jutro na 8 rano mam trening. Będę musiał zaraz
lecieć w takim razie, bo muszę się wyspać.
-No dobrze- powiedziałam ze smutną miną
-Ej ale uśmiech mała
-A zostaniesz u mnie na noc?- zrobiłam do niego słodkie
oczka
-Ale przecież wiesz że jak zostanę to na pewno się nie
wyśpię- zaczął się śmiać
-No proszę, nie chce spać sama
-A myślałaś że będę tak głupi i Cie samą zostawię w tym
wielkim domu?
Pocałowałam go a on mnie wziął na ręce i zaniósł do mojego
pokoju. Położyliśmy się na łóżku a ja zaczęłam mu opowiadać co musiałabym sobie
kupić na nasz wspólny wyjazd, kiedy poniosłam głowę do góry, żeby spojrzeć na
niego, mój mężczyzna już słodko spał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz