czwartek, 8 stycznia 2015

Rozdział 3

(Cristian)

Kiedy się obudziłem na budziku widniała 7:20, a moja królewna jeszcze spała. Postanowiłem jej nie budzić, tylko skoczyłem szybko do jednej z  łazienki wziąć prysznic. Po kąpieli umyłem zęby i ubrałem ciuchy, które mam zostawione na wszelki wypadek u Natalii. Po cichu zszedłem na dół i zrobiłem sobie odżywczy sok. Skoczyłem jeszcze na górę po torbę na trening i pocałowałem moją kobietę w czoło po czym wsiadłem w samochód i popędziłem na trening mojej drużyny. Po przyjeździe na stadion przywitałem się z chłopakami z drużyny i zaczęliśmy rozmawiać o zbliżającym się meczu. Trening był strasznie wyczerpujący, opadałem z sił. Gdy już schodziliśmy do szatni zacząłem rozmawiać z Marcem o sytuacji z Wiktorią, nie wiele mówił, co mnie bardzo dziwiło, widać że był nie w humorze. Ale wcale mu się nie dziwię. Dowiedziałem się jedynie, że o 13 mają się spotkać u niej w domu, więc pomyślałem, że będzie to dobry moment aby porozmawiać z nimi o naszym wspólnym wyjeździe. O poranku, gdy brałem prysznic rozmyślałem gdzie powinniśmy się wybrać i pomyślałem o Chorwacji. Muszę tylko zapytać co na to moja dziewczyna i przyjaciele. Po wyjściu z szatni odbyła się rozmowa z trenerem. Mówił głównie o taktyce i wyjściowej jedenastce, w której znajdowałem się ja i oczywiście Marc. Obojgu nam poprawiło to humor. Po zakończeniu była już godzina  12 a ja udałem się prosto do domu Natalii, nie chciałem żeby siedziała sama w domu, a poza tym chce jej poświęcić jak najwięcej czasu dopóki mogę.

(Marc)

Gdy skończył się trening i pogadanka z trenerem, pojechałem do domu wziąć zimny prysznic oraz przebrać się by móc jechać do Wiktorii. Po 20 minutach byłem w swoim domu. Wziąłem torbę treningową i szybko podążyłem do domu, nie chciałem się jeszcze spóźnić, a za pół godziny miałem u niej być. Wziąłem szybki prysznic, wskoczyłem w wygodne ciuchy i ułożyłem swoje włosy. Wsiadłem do auta, i wziąłem kilka głębokich oddechów. Byłem mega zestresowany, bardziej niż przed jakimś ważnym meczem. Bałem się tego spotkania, było to dziwne, ale to chyba dlatego że tak bardzo mi na niej zależy i nie chciałbym jej stracić przez jakąś idiotkę, zresztą z żadnego powodu nie chciałbym jej stracić, zbyt mocno ją kocham. Ej człowieku, tylko spokojnie, dasz rade-powiedziałem sam do siebie po czym odpaliłem silnik i ruszyłem w drogę. Punkt 13 byłem na miejscu, cieszył mnie fakt, że się nie spóźniłem, jeszcze by pomyślała że jestem nie słowny-zaczynałem panikować. Wysiadłem i udałem się w stronę drzwi wejściowych domu mojej ukochanej. Po krótkim dzwonku do drzwi, otworzyły się one ukazując mi postać najpiękniejszej kobiety na świecie.

(Natalia)

Gdy się obudziłam Cristiana już nie było. Na początku wywołało to we mnie zdenerwowanie gdzie On się podział, ale po chwili przypomniałam sobie, że przecież miał jechać na ważny trening. Uspokoiło mnie to, więc poszłam wziąć gorącą kąpiel w wannie i się ogarnąć. Po tych czynnościach postanowiłam posprzątać w domu i ugotować obiad dla mojego piłkarza. Zrobiłam jego ulubione danie co go bardzo ucieszyło. Przed obiadem Cris poszedł się odświeżyć i przebrać. Po zjedzeniu razem posiłku, udaliśmy się do domu Wiktorii, bo chcieliśmy porozmawiać o wakacjach a z tego co powiedział mój chłopak miał u niej w tym czasie być Marc, czyli wszystko pasowało. Gdy już dotarliśmy po domu Wiki, drzwi otworzyła nam jej mama. Jest to wspaniała kobieta, kiedy byłam młodsza zawsze się mną opiekowała, kiedy moi rodzice wyjeżdżali. Jestem jej bardzo wdzięczna i bardzo ją szanuje.  Przywitała nas serdecznie i powiedziała że Wiktoria z Marcem są u niej w pokoju, więc się tam udaliśmy. Cris jak to Cris stwierdził, że zrobimy im niespodziankę i wejdziemy bez pukania, więc stało się jak sobie zażyczył, nie szło go przegadać. Jednak to nie był akurat najlepszy pomysł. Weszliśmy w troszkę nie odpowiednim momencie.
-Łoooł- pociągnął mnie szybko do tyłu Cris i zamknął od razu drzwi. Słyszeliśmy tylko bieganie po pokoju.
-Ej no dobra wejdźcie- zawołał Marc
-Haha no dzieciaczki to tak się teraz godzicie?-zaczął się śmiać mój chłopak
-A Ty nie umiesz pukać głupku?-zapytała zawstydzona Wiktoria
-Naprawdę was przepraszamy, to był jego pomysł-zaczęłam się tłumaczyć
-Przecież nic się nie stało-zaśmiał się Marc
-Wiesz stary, muszę Cie chyba kilku rzeczy nauczyć-żartował dalej Cristian
Chłopcy zaczęli się przekomarzać a my poszłyśmy na dół przygotować coś do picia. Później oglądaliśmy hotele do jakiego chcielibyśmy się udać. Cristian wymyślił żebyśmy polecieli do Chorwacji, każdemu się spodobał ten pomysł więc pozostało nam tylko znaleźć jakiś hotel. To było trudniejsze niż mogło się wydawać, wszystkie były takie piękne, postanowiliśmy że jeszcze nad tym pomyślimy i jutro zdecydujemy ostatecznie. Popołudnie upłynęło nam bardzo miło, co mnie wcale nie dziwi, przecież byliśmy wszyscy razem. A tak jest najlepiej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz