(Cristian)
Kiedy się obudziłem na budziku widniała 7:20, a moja
królewna jeszcze spała. Postanowiłem jej nie budzić, tylko skoczyłem szybko do
jednej z łazienki wziąć prysznic. Po
kąpieli umyłem zęby i ubrałem ciuchy, które mam zostawione na wszelki wypadek u
Natalii. Po cichu zszedłem na dół i zrobiłem sobie odżywczy sok. Skoczyłem
jeszcze na górę po torbę na trening i pocałowałem moją kobietę w czoło po czym
wsiadłem w samochód i popędziłem na trening mojej drużyny. Po przyjeździe na
stadion przywitałem się z chłopakami z drużyny i zaczęliśmy rozmawiać o
zbliżającym się meczu. Trening był strasznie wyczerpujący, opadałem z sił. Gdy
już schodziliśmy do szatni zacząłem rozmawiać z Marcem o sytuacji z Wiktorią,
nie wiele mówił, co mnie bardzo dziwiło, widać że był nie w humorze. Ale wcale
mu się nie dziwię. Dowiedziałem się jedynie, że o 13 mają się spotkać u niej w
domu, więc pomyślałem, że będzie to dobry moment aby porozmawiać z nimi o
naszym wspólnym wyjeździe. O poranku, gdy brałem prysznic rozmyślałem gdzie
powinniśmy się wybrać i pomyślałem o Chorwacji. Muszę tylko zapytać co na to
moja dziewczyna i przyjaciele. Po wyjściu z szatni odbyła się rozmowa z
trenerem. Mówił głównie o taktyce i wyjściowej jedenastce, w której znajdowałem
się ja i oczywiście Marc. Obojgu nam poprawiło to humor. Po zakończeniu była
już godzina 12 a ja udałem się prosto do
domu Natalii, nie chciałem żeby siedziała sama w domu, a poza tym chce jej
poświęcić jak najwięcej czasu dopóki mogę.
(Marc)
Gdy skończył się trening i pogadanka z trenerem, pojechałem
do domu wziąć zimny prysznic oraz przebrać się by móc jechać do Wiktorii. Po 20
minutach byłem w swoim domu. Wziąłem torbę treningową i szybko podążyłem do
domu, nie chciałem się jeszcze spóźnić, a za pół godziny miałem u niej być.
Wziąłem szybki prysznic, wskoczyłem w wygodne ciuchy i ułożyłem swoje włosy.
Wsiadłem do auta, i wziąłem kilka głębokich oddechów. Byłem mega zestresowany,
bardziej niż przed jakimś ważnym meczem. Bałem się tego spotkania, było to
dziwne, ale to chyba dlatego że tak bardzo mi na niej zależy i nie chciałbym
jej stracić przez jakąś idiotkę, zresztą z żadnego powodu nie chciałbym jej
stracić, zbyt mocno ją kocham. Ej człowieku, tylko spokojnie, dasz
rade-powiedziałem sam do siebie po czym odpaliłem silnik i ruszyłem w drogę.
Punkt 13 byłem na miejscu, cieszył mnie fakt, że się nie spóźniłem, jeszcze by
pomyślała że jestem nie słowny-zaczynałem panikować. Wysiadłem i udałem się w
stronę drzwi wejściowych domu mojej ukochanej. Po krótkim dzwonku do drzwi,
otworzyły się one ukazując mi postać najpiękniejszej kobiety na świecie.
(Natalia)
Gdy się obudziłam Cristiana już nie było. Na początku
wywołało to we mnie zdenerwowanie gdzie On się podział, ale po chwili
przypomniałam sobie, że przecież miał jechać na ważny trening. Uspokoiło mnie
to, więc poszłam wziąć gorącą kąpiel w wannie i się ogarnąć. Po tych
czynnościach postanowiłam posprzątać w domu i ugotować obiad dla mojego
piłkarza. Zrobiłam jego ulubione danie co go bardzo ucieszyło. Przed obiadem
Cris poszedł się odświeżyć i przebrać. Po zjedzeniu razem posiłku, udaliśmy się
do domu Wiktorii, bo chcieliśmy porozmawiać o wakacjach a z tego co powiedział mój
chłopak miał u niej w tym czasie być Marc, czyli wszystko pasowało. Gdy już
dotarliśmy po domu Wiki, drzwi otworzyła nam jej mama. Jest to wspaniała
kobieta, kiedy byłam młodsza zawsze się mną opiekowała, kiedy moi rodzice
wyjeżdżali. Jestem jej bardzo wdzięczna i bardzo ją szanuje. Przywitała nas serdecznie i powiedziała że
Wiktoria z Marcem są u niej w pokoju, więc się tam udaliśmy. Cris jak to Cris
stwierdził, że zrobimy im niespodziankę i wejdziemy bez pukania, więc stało się
jak sobie zażyczył, nie szło go przegadać. Jednak to nie był akurat najlepszy
pomysł. Weszliśmy w troszkę nie odpowiednim momencie.
-Łoooł- pociągnął mnie szybko do tyłu Cris i zamknął od razu
drzwi. Słyszeliśmy tylko bieganie po pokoju.
-Ej no dobra wejdźcie- zawołał Marc
-Haha no dzieciaczki to tak się teraz godzicie?-zaczął się
śmiać mój chłopak
-A Ty nie umiesz pukać głupku?-zapytała zawstydzona Wiktoria
-Naprawdę was przepraszamy, to był jego pomysł-zaczęłam się
tłumaczyć
-Przecież nic się nie stało-zaśmiał się Marc
-Wiesz stary, muszę Cie chyba kilku rzeczy nauczyć-żartował
dalej Cristian
Chłopcy zaczęli się przekomarzać a my poszłyśmy na dół
przygotować coś do picia. Później oglądaliśmy hotele do jakiego chcielibyśmy
się udać. Cristian wymyślił żebyśmy polecieli do Chorwacji, każdemu się
spodobał ten pomysł więc pozostało nam tylko znaleźć jakiś hotel. To było
trudniejsze niż mogło się wydawać, wszystkie były takie piękne, postanowiliśmy
że jeszcze nad tym pomyślimy i jutro zdecydujemy ostatecznie. Popołudnie
upłynęło nam bardzo miło, co mnie wcale nie dziwi, przecież byliśmy wszyscy
razem. A tak jest najlepiej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz