wtorek, 6 stycznia 2015

Rozdział 1

   Tego dnia obudził mnie rano sms od mojego ukochanego. Zanim go odczytałam przeciągnęłam się w łóżku i zaczęłam szukać zgubionego w pościeli telefonu. Po znalezieniu komórki byłam w szoku tak wczesnej godziny. Była dopiero 7:30 i środek czerwca. Czy ten chłopak nie może spać jak każdy inny człowiek?-pomyślałam. Odblokowałam ekran i moim oczom ukazała się wiadomość o treści „Dzień dobry Słoneczko :* co byś powiedziała na dzień spędzony ze swoim najwspanialszym chłopakiem?”, w tym momencie uśmiechnęłam się sama do siebie po czym szybko odpisałam „Hej wariacie :* jestem chętna na Twoją propozycje, pod warunkiem że dasz mi  jeszcze pospać „ . Po odpisaniu na wiadomość położyłam się z powrotem na łóżku i zamknęłam oczy nie kontrolując tego kiedy zasypiam. Kiedy obudziłam się ponownie była już 10:00, ale tym razem ta pobudka nie była tak przyjemna. Do pokoju wpadła mama i kazała mi wstać żeby pomóc znieść jej walizki na dół.
-Znowu wyjeżdżacie?-zapytałam
-Musimy… - odparła smutno mama
-No dobrze, zadzwońcie kiedy wrócicie
-Tylko pamiętaj żebyś nie robiła niczego głupiego, bądź rozsądna
-Tak,tak mamo wszystko wiem, nie pierwszy raz zostaje sama- przerwałam jej
-Bardzo Cię kochamy
-Ja was też kocham
-Do zobaczenia córeczko
    Po pożegnaniu wróciłam natychmiast do siebie do pokoju i złapałam za telefon, wybierając numer Cristiana.  Nagle w słuchawce rozbrzmiał się cudowny głos od którego na moim ciele pojawiały się ciarki.
-No halo piękna
-No to jak? Co dziś dla mnie wymyśliłeś?
-Pomyślałem że razem coś wymyślimy, dlatego wpadne do Ciebie za pół godzinki i o wszystkim pogadamy
-Okej, do zobaczenia
-Buziaki
Jaki on jest słodki-pomyślałam. Zebrałam się szybko i poleciałam do łazienki wziąć prysznic, po czym wysuszyłam i wyprostowałam włosy, umyłam zęby, zrobiłam makijaż i skoczyłam w ciuchy które wygrzebałam w szafie.
Po wyjściu z łazienki zeszłam na doł aby się czegoś napić. Nalałam sobie szklanke zimnego mleka i gdy zaczęłam pić usłyszałam dzwonek do drzwi. Pobiegałam by je otworzyć i ujrzałam ten śnieżnobiały śmiech i te głębokie oczka i znowu się rozmarzyłam.  Cristian szybko przyciągnął mnie do siebie i pocałował.
-Bardzo tęskniłem wiesz?
-No wiem, ja też tęskniłam.
-Następnym razem zabiore Cię ze sobą
-Już nie raz to słyszałam…
-Skarbie, ale wiesz, że my tak nie bardzo możemy- podczas mówienia posadził mnie sobie na kolana
-Wiem, wiem-pogłaskałam go po głowie
-Dobra, koniec tych smutków, co dzisiaj robimy?
-No nie wiem, w sumie nie bardzo mam ochotę gdzieś wychodzić, a po Tobie też widzę, że jesteś przemęczony, więc może zostańmy w domu- zaproponowałam
-No dobrze, to ja pójdę zrobię nam popcorn a Ty wybierz jakiś film moja księżniczko
-Dobrze książę-zaśmiałam się
Gdy Cristian wrócił do salonu usiadł na kanapie a ja się położyłam z głową na jego kolanach.
Zaczął skakać po kanałach szukając jakiegoś ciekawego filmu, ale oczywiście poszukiwania skończyły się na oglądaniu meczu. Na szczęście nie przeszkadzało mi to. Mój wybranek był zafascynowany, ale chyba tylko dlatego, że był to jego własny mecz.
-Widziałaś jak to zrobiłem?!-wykrzyczał
-Tak widziałam, jestem dumna
-Ale to Marc mi w tym pomógł. Kocham tego człowieka
-Ej ej bo powiem to Wice i będzie zazdrosna!-zażartowałam
-Moja droga, to co jest między mną a nim to słodka tajemnica-wybuchł śmiechem
-Idiota-uderzyłam go lekko w ramię
   Po drażnieniu się wtuliłam się w mojego chłopaka i nie spostrzegłam kiedy upłynęło 1,5 godziny. Mecz się skończył a Cris spał, nie chciałam go budzić. Wstałam po cichu i poszłam na górę po telefon żeby sprawdzić czy nikt się nie dobijał.  Na ekranie widniały 4 nie odebrane połączenia i  1 wiadomość. Ja jak to ja, zaczęłam panikować, bo chodziło tu o moją najlepszą przyjaciółkę Wiktorie. Zanim oddzwoniłam postanowiłam przeczytać sms, po tym zrobiło się jeszcze gorzej. Prosiła mnie w nim o odezwanie się, ponieważ potrzebuje teraz  mojej pomocy a ja jak ta idiotka siedziałam sobie na dole oglądając mecz, których zapewne obejrzę w życiu jeszcze miliony. Zbiegłam po schodach na dół, gdy usłyszałam krzyki. W salonie moim oczom ukazał się obraz którego się nie spodziewałam. Siedziała tam zapłakana Wiktoria a krzyki odchodziły od mojego chłopaka w kierunku mojej przyjaciółki…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz